Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

wtorek, 26 listopada 2013

Dom Nocy: Naznaczona - P.C. Cast + Kristin Cast



Tytuł oryginału: Marked
Tytuł polski: Naznaczona
Autorki: P.C. Cast + Kristin Cast
Data premiery: 13 listopada 2009
Wydawca: Wydawnictwo Książnica
Liczba stron: 325

„Zoey to zwyczajna nastolatka, która dzieli życie między szkolną monotonię a rodzinną niesielankę. Pewnego dnia cały jej świat staje na głowie. Zostaje N a z n a c z o n a  i musi udać się do Domu Nocy. Tylko tam może przejść niezbędną P r z e m i a n ę  w dorosłego wampira. Dziewczyna próbuje odnaleźć się w nowym, fascynującym świecie. Wkrótce odkrywa, że jest wyjątkowa, co przysparza jej wielu wrogów. Sprzymierzeńcem Zoey okazuje się Erik, jeden z najbardziej atrakcyjnych i utalentowanych wampirów w szkole.”
- opis pochodzi z tylnej części okładki

Cykl „Dom Nocy”

Naznaczona | Zbuntowana | Wybrana | Nieposkromiona | Osaczona | Kuszona | Spalona | Przebudzona | Przeznaczona | Ukryta | Ujawniona | Redeemed (nie wydana w Polsce)

Pierwszy raz do czynienia z tą książką miałam jeszcze w gimnazjum, zresztą chyba jak z większością, tego co aktualnie recenzuje na blogu. Pamiętam, jak wtedy bardzo mi się podobała, najpierw chyba od kogoś ją pożyczyłam, a potem chciałam mieć swój własny egzemplarz, który, wraz z drugą częścią, dostałam od koleżanki na urodziny. Kolejny tom pożyczyłam od innej koleżanki, a następne miałam już tylko z biblioteki. Do tej pory jestem przeszczęśliwa, że nie wydałam na te książki ani grosza. Czemu? Za pierwszym razem dotarło to do mnie dopiero przy czwartym czy piątym tomie (a może to był szósty? Już teraz nie pamiętam, ale nieważne.). Gdy postanowiłam przeczytać „Dom Nocy” po raz drugi, tym razem w całości, już przy pierwszej części, a więc przy Naznaczonej, miałam radosne uczucie, że zdecydowałam się w końcu nie kupować sama książek wchodzących w skład tego cyklu. Dlaczego? Zaraz przekonacie się o tym sami.

Zoey Redbir to zwyczajna nastolatka, która musi użerać się z problemami rodzinnymi, odrabiać lekcje i przygotowywać się do sprawdzianu z geometrii. Nie wie jeszcze, że jej życie niedługo zmieni się o 180 stopni. Staje się to pewnego dnia w szkole, kiedy nagle czas jakby się zatrzymał, a ona stała sama pośrodku korytarza. Tracker, który Naznaczał nastolatków pojawił się podczas rozmowy z jej przyjaciółką Kaylą. Zoey otrzymała Znak, którego wszyscy się piekielnie bali, została odepchnięta przez swoją przyjaciółkę, a potem innych znajomych ze szkoły. W końcu, w domu, i przez swoją własną rodzinę. Jedynie Babcia Redbir, która ma farmę i swoje lawendowe pole, ją dalej kochała. Wiedziała, że wkrótce nadejdzie ta chwila i nie była tym szczególnie zaskoczona. I wtedy dopiero jej życie zaczęło się zmieniać. Trafiła do Domu Nocy, gdzie została adeptką trzeciego formatowania. Nie jest jednak zwykłą adeptką, o nie. Jej znak wygląda, jak znaki dorosłych wampirów, w dodatku ma większą moc, niż jej się wydaje. Czy uda jej się znaleźć tu przyjaciół i powiedzieć, że to miejsce to jej prawdziwy dom? Żeby się tego dowiedzieć, sami musicie sięgnąć po tę książkę, o ile będziecie na to zdecydowani, po przeczytaniu mojej recenzji.

Bohaterów, jak na pierwszy tom jest całkiem sporo, ale nie sprawia to wrażenia przepełnienia. Relacje między nimi są bardzo ciekawe, czasem skomplikowane i trudne do zrozumienia, ale to tylko urozmaica czytanie. Najbardziej chyba polubiłam Stevie Rae, jest taką pozytywną i pełną entuzjazmu osobą, że sama chciałabym mieszkać w internacie z nią w pokoju! Najbardziej drażni mnie Afrodyta, ale to chyba jak wszystkich. Jest głupią, pustą zołzą, która myśli że wszystko ma się kręcić wokół niej. Początkowo lubiłam również Erika, ale z czasem stał się dla mnie przerysowanym typem bohatera: odchodzącym od złej dziewczyny i zakochującym się w nowej, która jest inna niż wszyscy i oczywiście, ta jego pierwsza dziewczyna jej nienawidzi, ale co ją to obchodzi, bo oczarowała wszystkich innych i jest taka super. Ja wiem, że ciężko teraz wymyślić coś nowego z efektem WOW, ale też bez przesady, prawda? Do gustu nie przypadła mi jeszcze idealna Neferet, starsza kapłanka i mentorka Zoey. Mam co do niej pewne przeczucia, ale to chyba dlatego, że jak przez mgłę pamiętam kilka wydarzeń z kolejnych tomów. Nic na razie jednak nie mówię, bo nie jestem pewna i może ktoś będzie chciał przeczytać sobie cykl „Dom Nocy”.

Teraz mam do Was pytanie – jak Wy wyobrażacie sobie, gdy dwie osoby są autorami książki? Ja tego nigdy nie rozumiem. Jedna daje pomysł, druga pisze? Obie piszą, tylko jak? To mnie zawsze zastanawia, dlatego takie książki wydają mi się niedopracowane. Nie wiem, może Wy pomożecie mi to rozgryźć?

Ale wracając już do stylu autorek (?), nie jest zły, ale brzmi tak, jakby pisała to jakaś małolata. Sporo wulgaryzmów, które czasem mnie bulwersowały, bezpruderyjność niektórych bohaterów po prostu mnie zadziwiała, ale raczej w negatywnym sensie. Nie, to stanowczo nie jest dla mnie, tak napisane książki mnie drażnią i zwykle nie sięgam po nie, jeśli wiem, że takie coś ma miejsce. Tutaj nie wiedziałam, dlatego gdy zaczęłam musiałam już skończyć. Po kolejne tomy też sięgnę, ale nie będę już na pewno tak zgorszona, bo wiem co mnie czeka.

Następna sprawa to bieg akcji a szybkość czytania. Tutaj wypowiem się raczej pochlebnie. „Naznaczoną” czytało mi się naprawdę szybko i nie czuło się, że akcja pędzi, a pędzi, musicie mi uwierzyć na słowo. Nawet jeśli ktoś nie lubi szybko zmieniającej się akcji (ja lubię, najbardziej w książkach Ricka Riordana *.*) to tutaj tego nie zauważy, bo i sam książkę pochłonie w mgnieniu oka. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo to taki typ, który naprawdę czyta się z prędkością światła. Co jest niezwykłym plusem, bo jak komuś się nie podoba, to szybko się skończy (tutaj znów porównanie do książek Riordana – powieści jego autorstwa czyta się bardzo szybko, ale ja raczej się smucę, gdy docieram do końca niż raduję :<), więc nie ma z tym większych problemów.

Co mi się jeszcze w tej powieści podoba to zakończenie, które jest początkowo przerażające, a potem niezwykle sympatyczne. Lubię sympatyczne zakończenia i tutaj takie naprawdę pasowało, choć gdyby stało się coś niewyobrażalnego, a autorki by zakończyły ten tom, raczej bym się nie obraziła. Przyznam się szczerze, że właśnie to zachęca mnie do sięgnięcia po kolejne tomy, których już nie pamiętam, ale to raczej jedyna rzecz, która mnie do wykonania tego zamiaru popycha.

Kończąc już recenzję „Naznaczonej” chciałabym powiedzieć, że jest to średniego poziomu lektura, ale czasami tylko takie można czytać, np. gdy ma się jakieś „bariery” w czytaniu. Ja miałam taki okres swojego czasu, kiedy musiałam czytać tylko niezobowiązujące lektury i może to jest powodem mojego teraźniejszego zawodzenia się na takich książkach? Nie wiem, ale to bardzo możliwe. Jest to jednak powieść, która może kogoś zaciekawić i wcale nie będzie tej osoby oburzała. Ja mam swoje zdanie i chciałam się z nim podzielić, Wy możecie mieć inne. Niemniej jest to książka, która była fajna, jak byłam młodsza, więc jeśli jesteście w okresie gimnazjalnym to spróbujcie, może Wam się akurat spodoba.

★★★★☆☆☆☆☆☆


Książka bierze udział w wyzwaniu „Czytam fantastykę”.




ODAUTORSKO

Dzięki minionemu weekendowi mogłam bez wyrzutów sumienia oddać się lekturze jakiejkolwiek książki, więc teraz przychodzę do Was z recenzją. Może również nienajlepszą, ale cóż. Każdy może mieć gorszy dzień. Aktualnie kończę już „Nevermore. Kruk”, które mnie po prostu oczarowało. Magiczna książka! Recenzja już niedługo.

15 komentarzy :

  1. Eh, kiedyż to było jak ja tę książkę czytałam :D Chwilę po jej premierze, w pierwszej liceum byłam :D Jak ten czas leci :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako cały pomysł, i koncepcja, książka jest naprawdę warta uwagi, i miło się ją czytało. Ale faktycznie, 'Naznaczona' i jej kolejne części, sprawia wrażenie jakby to ktoś niedouczony ją pisał, i trochę bez przemyślenia.

    A co do tego jak dwie osoby piszą książkę... Myślę(a raczej mam nadzieję!) że to matka ją pisała, ale z córką razem wymyślały przygody Zoey i paczki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś mnie nie ciągnie do tej serii ;//

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam chyba cztery części i nie wiem czy jeszcze do nich wrócę... Sama historia mi się dość podobała, ale styl i postacie często mnie irytowały :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam 2 tomy, drugi był lepszy od pierwszego, ale mimo wszystko nie będę kupować kolejnych części...
    Co do dwóch autorek, to mnie również to zawsze zastanawiało, więc nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie, ale ja wyczuwałam w niektórych rozdziałach zmiany sposobu pisania, więc chyba jednak książkę pisały obie, córka też :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie dręczył toporny język i bardzo naiwni bohaterzy, choć ogólnie pomysł wydał mi się na tyle interesujący, że przeczytałam parę kolejnych części :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę"
    Mała prośba. "Czytam Fantastykę" linkuje u Ciebie do starego adresu bloga i strony, która obecnie jest pusta. Prosiłabym, abyś linkowała pod aktualny adres tj http://magicznyswiatksiazki.pl/czytam-fantastyke/
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam trzy pierwsze tomy tej serii i mimo, że książki nie są rewelacyjne to ciekawość bierze górę i pewnie sięgnę po następne, gdy znajdzie się wolna chwila. :)
    Pozdrawiam,
    Niko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę patrzeć na tę serię, po prostu nie mogę! Zmarnowałam na nią tyle czasu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam książkę zaraz po jej wydaniu. Kiedy to było... na początku gimnazjum? Pamiętam tyle, że (pomijając kilka bardzo! niesmacznych wątków) byłam nią oczarowana i chciałam czytać dalej. Problem w tym, że z każdym kolejnym tomem ja stawałam się coraz starsza i bardziej wymagająca, a książki- coraz gorsze. Dobrnęłam jakimś cudem do tomu piątego ale w sumie nie wiem jak tego dokonałam. Patrząc na całokształt, seria jest po prostu beznadziejna... Już bardziej podobał mi się "Zmierzch" w którym chociaż uczucia były szczere, a nie jakieś dzikie żądze niewyżytych nastolatków :P

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://beauty-little-moment.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ciągnie mnie do tej serii, wątpię żebym sięgnęła.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. zaczęłam czytać i kilka pierwszych części czytałam z faktycznym zainteresowaniem i ekscytacją, ale z każdą częścią zaczęło mnie to coraz bardziej nudzić, przy tych dalszych miałam wrażenie, ze autorki już ciągną to byle więcej zarobić. W końcu darowałam sobie, ale myśle, ze spróbuje przeczytać jeszcze raz i zobaczyć jak to wszystko się potoczyło dalej.
    xo, A.

    OdpowiedzUsuń
  13. A JA UWAŻAM, ŻE KSIĄŻKA JEST ZAJEBIASZCZA! I przeczytałam 11 części i bardzo bym chciała, aby wyszła 12.
    Pozdrawiam,
    Jadzia

    OdpowiedzUsuń
  14. Fabuła jest całkiem ciekawa, ale tak jak napisałaś - książka daje wrażenie napisanej przez jakąś małolatę. :/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka