Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 31 października 2013

Zaćmienie - Stephenie Meyer



Tytuł oryginału: Eclipse
Tytuł polski: Zaćmienie
Autorka: Stephenie Meyer
Data premiery: listopad 2009
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron:551

„Ciąg dalszy popularnej sagi Twilight. Kiedy media zaczynają donosić o serii tajemniczych morderstw w Seattle, a do lasów wokół Forks powraca żądna zemsty wampirzyca, Bella uświadamia sobie, że znowu grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. W dodatku, wiedząc, że jej decyzja może doprowadzić do odnowienia odwiecznego konfliktu pomiędzy wampirami a wilkołakami, zmuszona jest wybierać pomiędzy miłością Edwarda a przyjaźnią Jacoba. zbliża się też zakończenie roku szkolnego, a więc termin przemiany co Bella ma wybrać: życie czy śmierć.”
- lubimyczytac.pl
Saga „Zmierzch”
Zmierzch | Księżyc w nowiu | Zaćmienie | Przed świtem

                       Ci, którzy czytają mojego bloga zapewne już wiedzą, że jestem wielką fanką twórczości Stephenie Meyer i bardzo lubię, wręcz kocham sagę „Zmierzch”, jak i „Intruza”. Bardzo podobają mi się jej pomysły, mimo że wiele osób uważa je za oklepane, nudne czy też tandetne. Ja tak nie uważam i bardzo chętnie powracam do jej książek, tak więc teraz po raz 4 bodajże mam już za sobą trzeci tom tej wspaniałej, moim skromnym zdaniem, serii, która pobiła nie tylko moje serce, ale i wielu na tym świecie. 

                       Zacznijmy więc może od początku. Bella poznaje Edwarda, który jest obrzydliwie bogaty i nieziemsko przystojny, nie wie jeszcze, że jest to legendarny potwór, który odmieni jej życie. Edward to wampir, ale to już wiecie. Po kilku nieprzyjemnych incydentach wreszcie dochodzi do akcji „Zaćmienia”, która jest chyba moją ulubioną częścią, ale to się dokładnie okażę, kiedy przeczytam ponownie „Przed świtem”, bo to się może zmienić. Bella Swan, zwyczajna nastolatka, już niedługo będzie kończyła szkołę, a co za tym idzie: życie. Jest jednak jeden warunek – musi zostać żoną Edwarda. Czy na to przystanie? Czy zechce stanąć na ślubnym kobiercu? Czy może zrezygnuje z tego i stanie u boku najgorętszego i najprzystojniejszego chłopaka w całym stanie Waszyngton? Wiecie o kogo chodzi? Oczywiście! O Jacoba, a o kogo by innego. Tak więc, to co wybierze nasza bohaterka zależy tylko i wyłącznie od niej, ale nie my pierwsi się tego dowiemy. Pierwsza będzie mała wróżbitka, jak ją pieszczotliwie nazywa Jake, Alice. Ale sami musicie się dowiedzieć, jeśli tak bardzo chcecie. Jednak ostrzegam – nie będziecie mogli się oderwać! To jednak nie wszystko. Niedaleko Forks dzieją się dziwne rzeczy. W Seattle dochodzi do serii zabójstw, które szokują całą okolicą. Charlie, ojciec głównej bohaterki, również się martwi. Nie wiadomo co to za potwór grasuje w tym miejscu. Tamtejszej policji nie udaje się go nigdy schwytać. Co gorsza, śledztwo nie porusza się na przód, bo ofiary nijak nie są ze sobą powiązane. Jednak możemy się już domyśleć, kto za tym stoi. Wampiry. Nowonarodzeni pod czyimś dowództwem. Czyim? A o tym musicie przekonać się już sami. 

                       Stephenie Meyer po raz kolejny mnie zaskakuje. Nieważne, że znam całą serię na pamięć. Nieważne, że wiem jak się wszystko potoczy. To naprawdę nie jest ważne. Ważne jest to, że dalej mi się to podoba i mogłabym czytać te książki nieustannie. „Zaćmienie” to najlepsza do tej pory część, przynajmniej jeśli o ten raz czytania chodzi, a czytam to już 4 raz, tak dla przypomnienia. Mam nadzieję, że i Was ta część nie zawiedzie, a to prawda – jest znacznie lepsza niż jej poprzedniczki, a przecież tamte też były niewiarygodnie dobre! Kolejny raz mogłam przeżywać z Bellą, Edwardem i Jacobem ich problemy i rozterki, emocje i stany, które nimi targały. Pani Meyer idealnie oddaje ich uczucia, i tak, wiem, większość osób mnie tutaj skrytykuje, ale bez przesady, może i to głupie, ja wiem, ale to w końcu książka dla nastolatek i nie jej wina, że taką powieść stworzyła, po prostu taki miała zamysł. Nie dziwota więc, że większość ją krytykuje, skoro czyta coś, co nigdy by im się nie spodobało. Ja nie mówię, że to jest nie wiadomo jakie arcydzieło, ale jest to jedna z moich ulubionych serii i jest bardzo wartościowa, nawet jeśli te wartości nie są takie głębokie, jak np. w „Dziadach” Mickiewicza czy „Kordianie” Słowackiego. To nie ten typ i nie tego należy się od lektury sagi „Zmierzch” spodziewać. 

                       Ta część podoba mi się również ze względu na to, że poznajemy historie niektórych bohaterów. Mówię tu na przykład o Jasperze i Rosalie. Tego pierwszego uwielbiam, Rosalie niestety nie. W filmie nie odpowiada mi aktorka, w książce również mi się nie podoba (nawet po 4 części, ale o tym innym razem). Mam do niej jakiś uraz i nigdy go się nie pozbędę. Może to dlatego, że ona jest mega piękna i super i w ogóle taka och i ach a ja nie? Może. Ale nawet jeśli bym to pominęła to jej osoba mi nie odpowiada, choć historię ma wzruszającą i stawiającą włosy dęba na karku i na głowie. Jasper to co innego. On miał kiepsko i jemu współczuję, biedny się nacierpiał wiele zanim Alice się w jego życiu pojawiła. Rosalie podobnie, ale… to jednak nie to samo. Nie wiem czemu tak mam, a jak z Wami? Czy Wy lubicie Rosalie?

                       W „Zaćmieniu” jest również dużo Jacoba. Wprawdzie w drugim tomie też go było dużo, ale jednak to nie to samo. Tutaj jest… taki inny, lepszy i zdobył to coś, czego nie miał wcześniej. Bardziej mi się podoba tutaj, jest taki troskliwy o Bellę i w ogóle. Znaczy, do czasu, wiadomo, potem sytuacja się komplikuje, ale to nic. Nieważne. Mój ulubiony fragment z tej części jest właśnie z Jake’iem w roli głównej. [spoiler] Mam na myśli tę sytuację, kiedy on ją pocałował, a ona wcale tego nie chciała i potem go bardzo mocno uderzyła. A przynajmniej jej się tak wydawało. No i nasza niezdarna Bella złamała sobie kość. A przecież Jake to taki kochany chłopak, prawda?
                       Ogólnie rzecz biorąc „Zaćmienie” to chyba najlepsza część z całej serii i bardzo miło ją wspominam. Cieszę się, że znalazłam czas na odnowienie znajomości z twórczością Stephenie Meyer i nie mogę się już doczekać kolejnego tomu, bo tam są moje dwa ulubione wątki, ale o tym napiszę niebawem, gdy tylko uda mi się przebrnąć przez inne, mniej radujące mnie powieści. 

★★★★★★★★☆☆


Książka bierze udział w wyzwaniach:
- „Czytam fantastykę”,
- „Najpierw książka, potem film”.



                       W związku, że zgłosiłam się do wyzwania „Najpierw książka, potem film” jestem zobowiązana do opowiedzenia Wam trochę o ekranizacji „Zaćmienia”, na której w kinie byłam trzy razy, a którą kolejne trzy obejrzałam sama w domu. 

                       Film powstał w 2010 roku i pamiętam, jak musiałam czekać półtora roku na ekranizację. Wysiedzieć nie mogłam i tak się cieszyłam jak pierwszy raz poszłam do kina! Od razu wszystko mi się spodobało, mimo wielu nieścisłości z książką. Film został jednak zrobiony naprawdę fajnie i uważam, że jest ciekawym dopełnieniem całej powieści. 

                       Kristen Stewart świetnie pokazała moją ulubioną scenę, którą opisałam nieco wyżej. Bardzo mi się to podobało i za każdym razem nie mogę powstrzymać śmiechu. Nie pasuje mi tylko zakończenie, które w książce zostało pokazane inaczej i tutaj zostało inaczej zrobione. Niby chodzi o to samo, ale nie czuję tego, co przy książce. 


                       Niemniej jednak, film mi się bardzo podobał. Aktorzy ponownie wywarli na mnie ogromne wrażenie, jeszcze bardziej niż przy pierwszych częściach. Może to ze względu na to, że „Zaćmienie” wydaje mi się być bardziej profesjonalnie zrobione od swoich poprzedników. I chyba to prawda. Polecam Wam obejrzenie tego filmu, nawet jak nie zamierzacie czytać całej sagi, bo to naprawdę dobry film na chwilę relaksu. No i oczywiście film ma niesamowity soundtrack!

Ocena filmu: 5/6

8 komentarzy :

  1. Nie... "Zmierzch" nie da mnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, z tym, że Zaćmienie to najlepsza część, ale na pewno drugi raz jej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Autorka ma świetny styl, ale fabuła jakoś jej nie wychodzi. To samo z filmami opartymi na jej książkach xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Ano czytałam... z 5 razy :) Lubię tę serię, mimo że mistrzostwem nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam dawno... Teraz mi się już przejadło, niestety ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak samo jak Julia K. - lubię tę serię, nawet bardzo, ale jestem świadoma jej niedociągnięć. Jak dla mnie, czyta się przyjemnie i pamiętam, jak niecierpliwie czekałam na kolejne tomy. ,,Zaćmienie" rzeczywiście jest chyba najlepszym tomem z całej sagi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie przeczytać tak entuzjastyczną recenzję :) jak pierwsza część mi się podobała, tak z każdą kolejną było już dla mnie coraz gorzej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wręcz kocham tę sagę w wydaniu książkowym :D Jeżeli chodzi o filmowe to tylko umiarkowanie lubię :P

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka