Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 8 sierpnia 2013

Błękitnokrwiści #2. Maskarada - Melissa de la Cruz



Tytuł oryginału: Blue Bloods. Maquerade
Tytuł polski: Błękitnokrwiści. Maskarada
Autorka: Melissa de la Cruz
Data premiery: 5 maja 2010
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Liczba stron: 320

„Wenecja. Miasto masek i złudzeń – miejsce historycznie związane z wampirami. To tutaj przyjeżdża Schuyler, by odszukać swego dziadka, Lawrence’a. Dziewczyna wierzy, że właśnie on będzie w stanie udzielić jej wyjaśnień na temat srebrnokrwistych, dzieci Lucyfera, mitycznych istot, które polują na młode wampiry. Ale miasto jest pełne ludzi, a Lawrence wcale nie chce być odnaleziony…
W tym samym czasie na Manhattanie trwają przygotowania do legendarnego balu. Mimi Force, szkolna Angelina Jolie, niekwestionowana królowa Duchesne, ma w związku z uroczystością własne plany. Chce zorganizować prywatną imprezę, niezwykłe przyjęcie tylko dla wtajemniczonych – błękitnokrwistych. Zależy jej na tym tym bardziej, że w szkole pojawił się nowy uczeń – przystojny Kingsley Martin, facet, który nic sobie nie robi z zakazów starszyzny. Jednak nie chodzi tylko o niego. Brat Mimi, Jack, oddala się od siostry mimo starszych niż świat więzów przeznaczenia. Wszystkiemu winna jest Schuyler. Mimi zrobi wszystko, by zdyskredytować rywalkę!
Gdy ludzie wampiry się w podziemiach, do których nie dociera światło, trudno ocenić, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Zwłaszcza mężczyźni, odziani w jednakowe smokingi, z twarzami zasłoniętymi przez podobne do siebie maski, mogą udawać, grać, kłamać…
Drugi tom znakomitej serii Melissy de la Cruz, kontynuacja „Błękitnokrwistych”. Kryminalna intryga połączona z niezwykłą mitologią i galeria zapadających w pamięć bohaterów. A wszystko to na tle kipiącego życiem Manhattanu, w dusznej atmosferze bezpardonowej walki o władzę wśród najbardziej rozrywanych celebrytów.”
- lubimyczytac.pl
Seria „Błękitnokrwiści”

Błękitnokrwiści | Maskarada | Objawienie | Dziedzictwo | Zbłąkany Anioł i Krwawe Walentynki | Zagubieni w czasie | Bramy Raju | Klucze do Repozytorium

                       „Błękitnokrwistych” już czytałam i to już mówiłam, nie pamiętam tylko czy dotarłam do końca czy nie, nawet nie wiem co już pisałam. Ale wybaczcie, to było tak dawno, że już nie pamiętam. W każdym razie mając możliwość postanowiłam sięgnąć po kolejny tom tej serii i prawdę mówiąc zrobiłam to od razu po skończeniu części pierwszej. Nie lubię tak robić, gdyż pisząc jedną recenzję mam wrażenie, że nie będę miała o czym pisać w następnej. Teraz właśnie zrobiłam ten błąd, bo dodatkowo po skończeniu drugiej, przeczytałam od razu trzecią! I teraz to w ogóle już nie wiem co mam napisać. No ale nie przedłużając już bardziej zapraszam do głównej części tego posta.

                       Schuyler Van Alen to piętnastolatka, w której żyłach płynie krew nie tylko czerwona – ludzka, ale i błękitna – wampirza. Jest ona córką Gabrieli, która wraz z Michałem odeszła z Raju dobrowolnie z Lucyferem i resztą jego załogi za grzechy. Gabriela Bez Skazy jednak wdała się w romans ze zwykłym człowiekiem i tak oto na świat zawitała mała Sky. Czy to dobrze czy to źle? Nie wiadomo.
                       W tym tomie Schuyler wybiera się do Wenecji na poszukiwanie swojego dziadka – męża Cordelli (jej babki) [spoiler] która odeszła z tego świata pod koniec pierwszego tomu. Lawrence Van Alen rzekomo wie, jak pokonać Srebrnokrwistych, Croatanów, którzy zabijają nieśmiertelnych Błękitnokrwistych. Nikt jednak z Rady nie chce wierzyć w jakieś bajki o Croatanach, które były rozpuszczane w czasie Playmouth. Potem jednak okazuje się, że to wszystko prawda, a młode wampirzyce giną przez nieostrożność Starszych. Więcej Wam nie zdradzę, będziecie musieli przeczytać sami, jeśli dalsza część recenzji Was do tego zachęci.

                       Ten tom o tyle dziwnie mi się czytało, że pamiętałam niektóre sceny, a niektóre nie i miałam wrażenie jakby coś tu nie pasowało. W sensie… Jakby połączyć sceny z dwóch filmów – komedii romantycznej i niebezpiecznego fantasy. Nie to, że takie połączenie się gryzie, tylko że nie jest to jakoś wplecione na tyle, żeby to ze sobą idealnie współgrało. W dodatku każdy z tych bohaterów jest tak denerwujący momentami, że miałam ochotę rzucić książkę w kąt i do niej nie wracać. Nie zrobiłam tego jednak i się cieszę, gdyż mogłam sobie odświeżyć nieco wspomnień związanych z tym cyklem.

                       Jeśli o bohaterów chodzi, to najbardziej nie lubię Schuyler Van Alen i Mimi Force. Te dwie drażnią mnie najbardziej – są przeciwieństwem siebie nawzajem i walczą o jednego faceta – Jacka Force’a, którego osobiście uwielbiam! W tym tomie dochodzi do listy bohaterów również Kingsley Martin, który jest dość specyficzną osobą i specyficznym Błękitnokrwistym. Ale to już dłuższa historia i poznacie ją wtedy, gdy sięgnięcie po „Maskaradę”.
                       A właśnie. Może zastanawiacie się dlaczego taki tytuł? Ja początkowo się zastanawiałam. Choć zawsze mam tak, ze myślę sobie dlaczego taki a nie inny tytuł został wybrany dla danej powieści. Tutaj tytuł jest akurat adekwatny, gdyż czasem natrafiam na książki, gdzie został on wybrany nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo po co. No ale zbaczam z tematu. Tak więc „Maskarada” wzięła się stąd, ze Mimi Force z okazji Balu Czterystu zorganizowała super-ekstra-mega-wypasioną imprezkę tylko dla wybranych i tylko dla Błękitnokrwistych! Nikt inny nie miał wstępu. A obowiązywały – maski! Dziwnym zbiegiem okoliczności Schuyler akurat jedną sobie w Wenecji kupiła. Dziwne, bo dziwne, ale cóż poradzić.

                       Już chyba kończąc chciałabym Was zachęcić do tej powieści. Nie jest może ona górnych lotów, jednak jeśli ktoś szuka czegoś przyjemnego i lekkiego na ciepłe dni (bądź zimowe, wiosenne lub letnie :) to serdecznie polecam właśnie „Błękitnokrwistych”. Może ambitna lektura to to nie jest, ale nie wszystko takie musi być, czasem trzeba jakiegoś przerywnika między klasyką, jeśli ktoś czytuje ją często. Spędziłam miło czas przy tej książce i z chęcią sięgnę po następne (teraz już po czwarty, gdyż trzeci mam za sobą).

★★★★★★☆☆☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę". 

10 komentarzy :

  1. z tej serii mam pierwszą część na półce i nie mam pojęcia kiedy się za nią zabiorę, do tej też kiedyś dojdę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria wg mnie nie interesuje, nie przemawia do mnie... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam pierwszy tom i nie wiem czy kiedykolwiek sięgnę po następny :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To jedyny tom tej serii, który przeczytałam. Po inne już nie sięgałam, jakoś mi ta seria nie przypasowała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam całą serię prócz Bram Raju i Wilczy Pakt (czy jakoś tak). I co racja to racja - nie jest to seria górnych lotów, ale czyta się zdecydowanie przyjemnie. Będę ją dobrze wspominała. :) I również te dwie bohaterki mnie wkurzały, szczególnie Schuyler :\\

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta część jeszcze mi się podobała, ale od następnej coś zaczęło się psuć, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna się tej serii przypatruję. Może kupię pierwszy tom.
    + Obserwuję i liczę na rewanż :)
    Pozdrawiam!

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytam tylko 3 tomy serii. Maskarada jeszcze mi się jako tako podobała, ale kolejna część już mnie kompletnie znużyła.
    Jack rzeczywiście był genialny. Chyba tylko jego postać polubiłam z tych części, które czytałam. l)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka