Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 18 lipca 2013

Zabić drozda - Harper Lee



 Tytuł oryginału: To kill a Mockinbird
Tytuł polski: Zabić drozda
Autorka: Harper Lee
Data premiery: 2006
Wydawca: Olsztyńskie Zakłady Graficzne
Liczba stron: 364

„Smyk i Jem, dzieci szanowanego adwokata Atticusa Fincha, mają spokojne dzieciństwo wypełnione zabawami, tajemnicami i ciekawymi rozmowami z ojcem, który po stracie żony wychowuje je samotnie z pomocą czarnoskórej niani Calpurni. W sennym, prowincjonalnym miasteczku na południu Ameryki czas płynie leniwie, a ludzie są porządni i bogobojni. Gdy jednak w okolicy dochodzi do brutalnego przestępstwa, w które uwikłana jest rodzina miejscowego łajdaka oraz czarny robotnik, miasteczko, jeszcze przed procesem, odpowiada się po stronie białych. Atticus, przekonany o niewinności Murzyna, podejmuje się jego obrony. Wie, że jest to zadanie niezwykle trudnie, nie wie, jak ważną rolę w tej sprawie odegrają jego dzieci i jaką cenę za to zapłacą.

Zabić drozda jest jedyną powieścią Harper Lee. Zmieniła ona głęboko świadomość Amerykanów w kwestiach rasowych. Ale jej przesłanie wykracza daleko poza lokalną, amerykańską problematykę. Jest w niej wiele prawdy o miłości rodzinnej, o szacunku do własnych dzieci i sporo głębokiej życiowej mądrości. Nade wszystko jednak Zabić drozda to ponadczasowa pochwała odwagi i ludzkiej przyzwoitości, która pokazuje, że sprawiedliwość i prawość wymagają mocnego charakteru, gdyż czasem trzeba o nie walczyć przeciwko wszystkim.”
- od wydawcy

                        Zabić drozda to powieść, którą już od dawna chciałam przeczytać. Rok czy dwa lata temu przeglądałam listę „100 tytułów, które trzeba przeczytać” i na niej była właśnie ta książka. Początkowo bałam się jej nieco, gdyż, z tego co pamiętam, nigdy nie czytałam tego typu powieści obyczajowych, a kiedy jeszcze doszła do mnie informacja, że zmieniła ona świadomość Amerykanów, przestraszyłam się jeszcze bardziej. Myślałam, że będzie to nielekka lektura, której przeczytanie zajmie mi kilka dni. W sumie, na początku, gdy tylko po nią sięgnęłam, skapitulowałam po pierwszym rozdziale. Nie mogłam się przemóc by dalej czytać. Przypomniało mi się jednak, że do 17 lipca muszę zwrócić tę książkę do biblioteki. I to mnie zmobilizowało. Czytałam, jak szalona, ale nie tylko dlatego, że musiałam szybko ją zwrócić, tylko dlatego, że ta książka naprawdę mnie wciągnęła. Nigdy nie przypuszczałam, że tak bardzo polubię tego typu obyczajówki. Powieść ta, porusza ważną kwestię, a mianowicie uprzedzenie rasowe Amerykanów. Akcja powieści dzieje się w latach 30. XX wieku, więc już po wojnie między Północą a Południem. I do tego byłam nieco negatywnie nastawiona, bo nie czytałam wcześniej powieści, które działy się tak wcześnie, a wiadomo, mi, osobie, która żyje w XXI wieku, kiedy wszystko jest już inne, obrócone o 180 stopni, tamte czasy wydają się tak odległe, jak Księżyc i tak nieprawdopodobne, jak to, że za kilka godzin spadnie śnieg. Ale no cóż. Postawiłam sobie cel, jakim jest przeczytanie i zrecenzowanie wszystkich pozycji na wcześniej wspomnianej liście, więc muszę swoje cele powolutku realizować. No ale już zmieniłam temat. Zapraszam do reszty recenzji.

                        Jem i Skaut to dzieci prawnika, Atticusa Fincha, mieszkającego w Maycomb w stanie Alabama. Jest to typowe miasteczko, gdzie w latach 30. XX wieku nikt nie chce mieszkać obok Murzynów i gdzie każdy wie co się u danej osoby dzieje. Dzieci, tak naprawdę Jeremy i Jean Louis (w jednym przekładzie nazywana Skautem w innym Smykiem) mają całkiem przyzwoite dzieciństwo, tylko że dorastają bez mamy a w towarzystwie Calpurni, ich czarnoskórej gosposi. Wszystko się zaczyna tak naprawdę od końca. Mała Skaut wyjaśnia, dlaczego jej starszy brat, wtedy już trzynastoletni (ona wtedy liczyła już dziewięć lat), miał złamaną rękę. Każdy rozdział to wydarzenia ważne i ważniejsze. Jednak wszystko sprowadza się do jednego: do spawy sądowej, w której udział brał ojciec dzieciaków. Wydaje mi się, że jest to typowa obyczajówka, nie jestem jednak w stanie stwierdzić na pewno, gdyż pierwszy raz mam do czynienia z taką książką. Jest może również powieścią społeczną, nie może, tylko na pewno, znaczy się. Porusza bardzo ważny temat, bowiem pan Finch dostaje pod swoje skrzyła Murzyńskiego mężczyznę, który został oskarżony o napaść na jedną mieszkankę Maycomb oraz o dopuszczeniu się na niej gwałtu. Czy to prawda, czy nie, musicie przekonać się sami, ja Wam nic nie zdradzę. Więcej z fabuły w ogóle Wam nie zdradzę, bo to byłoby koszmarnie niebezpieczne i głupie, tak więc… Zapraszam do czytania.

                        Jak pisałam, początkowo niezbyt szło mi czytanie tej książki, jednak jak już się wciągnęłam, to oderwać się nie mogłam. Czytałam i czytałam. Naprawdę wciąga. Styl autorki jest bardzo przyjemny, z łatwością posługuje się słowem pisanym. Bolał mnie tylko jeden fakt. Osobą opowiadającą była siedmioletnia wówczas Jean Louis, a momentami zachowywała się na dużo, dużo starszą. Nie wiem, czy był to zabieg celowy, czy też nie, jednak mi to nie odpowiadało i bardzo rzucało się to w oczy. Nie można było bowiem zapomnieć o wieku naszych bohaterów, to były jeszcze dzieci!

                        Jeśli już o bohaterach mowa to są naprawdę fajnie wykreowani, każdy zmienia się w zależności od sytuacji i nie stają się przez to sztuczni. Uczą się, doświadczają, przeżywają nowe przygody, boczą się na siebie, rozrabiają. Naprawdę bardzo sympatyczna byłaby to powieść, gdyby wyrzuć z niej koszmarny wątek, ale bez tego byłaby oczywiście nudna! Jem i Skaut to zgrane rodzeństwo, które w czasie wakacji odwiedza Dill, również ciekawa postać, choć według mnie zbyt pyskata, pewna siebie i arogancka. Najbardziej spodobała mi się sąsiadka głównych bohaterów, panna Maudie, która gorliwie pielęgnowała swoje ukochane azalie.

                        Książka ta porusza naprawdę ważny temat, a mianowicie uprzedzenia rasowe, które, NAWET TERAZ, ciągle są obecne w naszym społeczeństwie. Każdy jest człowiekiem i każdego należy traktować tak samo, odnosić się z należytym szacunkiem, a kolor skóry nie ma tu znaczenia, tak jak wyznanie czy również narodowość. [spoiler] Wprawdzie nie najlepiej dla oskarżonego skończyła się ta książka, jednak Atticus walczył o nieco do samego końca i walczyłby, gdyby tylko mógł. Ta książka to był mały kroczek dla świata, jednak duży dla ludzkości, jak się to mówi, bowiem na pewno wiele osób spojrzało na sprawę inaczej dzięki Zabić drozda.

                        Intrygujący był dla mnie tytuł, którego przed przeczytaniem nie mogłam rozwikłać, dopiero gdzieś tak w połowie dostałam odpowiedź i nie musiałam łamać sobie głowy. Jak sądzę, Wy też zrozumiecie, jeśli do tej pory było inaczej. 

„- Wolałbym, żebyś strzelał do puszek na podwórzu, ale wiem, że będziesz wolał celować do ptaków. Strąć tyle sójek, ile dusza zapragnie, jeśli uda ci się trafić, ale pamiętaj, że grzechem jest zabić drozda.
[…]
- Wasz ojciec ma rację – odrzekła – Drozdy nie robią nam nic złego, tworzą jedynie muzykę, która cieszy nasze uszy. Nie wyjadają nam plonów z ogrodu, nie gniazdują w zebranej kukurydzy, nie robią absolutnie nic poza jedną rzeczą: śpiewają nam z głębi serca, dlatego zabić drozda to grzech.”

★★★★★★★★★☆

Książka bierze udział w wyzwaniu „Najpierw książka, potem film”.



                        Ekranizacja „Zabić drozda” to czarno-biały film powstały w 1962 roku. Nie zniechęcił mnie jednak wczesny rok wydania i to, że nie jest kolorowy. Już od dawna chciałam obejrzeć tego typu film, a teraz się udało.
                        Już na początku jestem w stanie wyłapać kilka nieścisłości, gdyż jestem świeżo po przeczytaniu książki. Filmowy Dill przyjeżdżał do ciotki Stephenie, która w książce jest straszliwą plotkarą i wcale nie jest ciotką Dilla. Książkowy chłopiec trafia z Meridian na wakacje do ciotki Rachel. Nie zniechęciło mnie jednak do dalszego oglądania filmu.
                        To mnie już dręczyło odkąd zaczęłam czytać książkę, jednak dopiero przy filmie udało mi się skojarzyć fakty. Ciekawe, że Arthur Radley (nie wspomniałam w recenzji, ale jest to człowiek, który podobno jest chory na umyśle i został zamknięty w piwnicy i nigdy nie wychodzi, chyba że nocą) ma takie nazwisko jak zakład psychiatryczny w serialu „Pretty Little Liars”. Może związku nie ma, ale to ciekawe.
                        Poza niezgadzającą się rzeczą wymienioną dwa akapity wyżej, znajdujemy ich w filmie więcej, ale jak pisałam przy „recenzji” filmu Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa, gdyby film był CAŁKOWITYM odzwierciedleniem książki, to też byłoby źle.
                        Sam koniec filmu niezmiernie mnie wzruszył, czego nie udało się książce, choć była tego blisko. Podsumowując, jest to naprawdę wartościowy film, który polecam każdemu, niezależnie czy chce przeczytać książkę czy nie. Można wiele z niego wynieść, ale również dużo można do niego wnieść, samemu wnioskować, rozwiązywać, szukać. Polecam każdemu, naprawdę.

Ocena filmu: 5/6

7 komentarzy :

  1. Czytałam "Zabić drozda" i byłam zachwycona tą książką. Mnie też wciągnęła tak, że nie mogłam się od niej oderwać. Według mnie wszyscy powinni ją przeczytać, bo wielu ludziom przydałaby się taka nauka szacunku do innych narodowości, ras...
    Pozdrawiam! (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest genialna! Ledwo ją skończyłam, zaczęłam od początku. Też trochę dziwne było że Smyk wypowiada się dość dojrzale, ale potem stwierdziłam, że jest rozbrajająca <3 W dodatku to uwypukliło kontrast między sposobem myślenia dorosłych i dzieci. Uwielbiam "Zabić drozda" i jeszcze nie raz przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O filmie słyszałam i przyznam, że chyba widziałam fragmentami - zakodowała mi się ta kwestia z gwałtem dziewczynki. Co do tematyki - kontrowersyjna, ale ciekawa, swoją drogą Amerykanie tak się szczycą tolerancją, a jednak rasizm do tej pory jest bardzo widoczny i rzutuje na wiele spraw.
    Książkę mam w planach - podobnie jak Ty chce poznać dzieła z listy książek obowiązkowych do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam bardzo lubię czarno-białe filmy. Chetnie przeczytałabym książkę, jednak moja lista aktualnych tytułów jest za długa :0

    OdpowiedzUsuń
  5. filmu nie oglądałam, książki nie czytałam, ale znajduje się ona od dawna na mojej liście lektur obowiązkowych :) to klasyk - warto poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle się nasłuchałam o książce i mimo to jej nie przeczytałam, aż wstyd ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kilkanaście miesięcy temu wypożyczyłam tę książkę w bibliotece, ale trzymałam ją dość długo i musiałam w końcu oddać nieprzeczytaną. Poza tym ciężko było mi się do niej przybrać, bo patrząc na okładkę, stwierdziłam, że to pewnie jednak zbyt dziecinna lektura dla mnie, a wypożyczyłam ją zbyt pochopnie. Teraz bardzo tego żałuję i muszę naprawić swój błąd.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka