Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

wtorek, 23 lipca 2013

Wilkołaki z Mercy Falls: Drżenie - Maggie Stiefvater



Tytuł oryginału: Shiver
Tytuł polski: Drżenie
Autorka: Maggie Stiefvater
Data premiery: 16 maja 2011
Wydawca: Wydawnictwo Wilga
Liczba stron: 455

„Współczesna opowieść o wilkołakach? Tak! A w niej miłość, przyjaźń, wielka samotność, okrucieństwo, poświecenie i ból.

Kiedy zapada zmierzch i robi się coraz zimniej, niektórzy ludzie stają się wilkami. Grace odkrywa, że musi walczyć o wilkołaka Sama, którego pokochała. Zagrażają mu myśliwi i mróz, który może sprawić, że Sam nigdy nie odzyska ludzkiej postaci.

Jeśli podobał wam się Zmierzch, pokochacie też Drżenie. Świetnie napisana książka, dwóch młodych narratorów, zimno, które decyduje o wszystkim…
The Observer

To historia miłosna, od której trudno się uwolnić. Delikatnie prześladuje czytelnika bólem utraconej tożsamości i nadzieję na zdarzenie się niemożliwego.
Children’s Literature”

- od wydawcy
Wilkołaki z Mercy Falls

Drżenie | Niepokój | Ukojenie

                     O „Drżeniu” dowiedziałam się poprzez inne blogi, gdzie pojawiały się recenzje, czasem pozytywne, czasem nie. Sama chciałam przeczytać tę książkę, jednak nie spieszyło mi się  do niej jakoś bardzo. Będąc jednak w bibliotece przykuła moją uwagę i postanowiłam ją wziąć, gdyż ja zawsze wykorzystuję przysługujący mi limit brania pięciu książek za jednym razem :) Bardzo podobało mi się, że w książce zwykle jest chłodno, w sensie, że akcja jest umiejscowiona akurat w takich porach. Niestety, zawiodłam się, gdyż tego chłodu nie odczułam, a miałam taką nadzieję. Jednak to tylko malutki minusik, prawie nic nieznaczący. No, ale nie przedłużając już zbędnego wstępu, zapraszam do dalszej części recenzji.

                     Grace Brisbane nie jest zwyczajną nastolatką, gdy była mała zaatakowały ją wilki i dotkliwie pogryzły, dziewczynka jednak otrząsnęła się z tych straszliwych wspomnień, właściwie to zgromadziła kilka kolejnych, i to bardzo dobrych. Wszystkie związane są z szarawym wilkiem o złotych oczach, który uratował ją tamtego dnia, nie pozwolił zabić jej swoim towarzyszom. Dziewczyna wierzy, że te wilki to nie są zwykłe wilki, tylko wilkołaki. Nie przyznaje się jednak do tego swoim przyjaciółkom – Olivii i Rachel, które uważają, że ta ma już obsesję na ten temat. W końcu jednak okazuje się, że jej przypuszczenia były prawdą. Jack Culpeper zostaje zagryziony przez przedstawicieli rasy wilków (czy może: wilkołaków, ale wtedy nikt jeszcze o tym nie miał bladego pojęcia), potem nagle jego zwłoki znikają, a samego Jacka podobno widziała jego siostra Isabel. Co w tym wszystkim okaże się być prawdą? Czy złotooki wilk to tak naprawdę człowiek? Tak. To Sam, którego Grace zdaje się kochać już od bardzo dawna. Co z tego wyniknie? Na pewno nic dobrego, jak to zwykle bywa.

                     Nie wszyscy z Was czytali pewnie tę powieść, więc wyjaśnić muszę, że ludzie przemieniają się w wilki na zimę, a w ludzi na wiosnę/lato to zależy. Im wilk jest młodszy tym potrzebuje zimniejszej temperatury, żeby się przemienić, więc może to się zdarzyć w grudniu, a już w marcu na wiosnę, kiedy temperatura się ociepla staje się człowiekiem. Jednak im wilk jest starszy tym przemienia się wcześniej, potrzebuje mniej zimna i człowiek może stać się wilkiem już październiku. Haczyk jest taki że w takiej sytuacji potrzebuje on więcej ciepła by znów stać się człowiekiem i może to się zdarzyć dopiero w czerwcu czy lipcu. To według mnie bardzo fajna koncepcja, którą zastosowała pani Stiefvater. To zdecydowanie duży plus.

                     Jednakże przejdźmy teraz do mojego odczucia odnoszącego się do tej powieści. Zacznę od oprawy graficznej, która totalnie mnie urzekła. Zimne kolory, jedynie miejscami poprzecinane odznaczającą się czerwienią oraz ciepłem wilka, który stoi samotnie w środku lasu. Podobają mi się jeszcze obrazki ukazujące okładkę, tylko w czerni i bieli na pierwszych stronach książki. Daje to bardzo fajny efekt wizualny. Kolejną rzeczą, jeśli chodzi o samą fizyczność książki to przyjemny, gruby, kremowy papier na którym została wydrukowana przejrzysta i łatwo przyswajalna czcionka, która ani trochę nie utrudnia czytelnikowi życia. A trzeba przyznać, że są książki, gdzie czcionka jest tak paskudnie mała i paskudnie nieprzyswajalna, że automatycznie odrzucamy te pozycje. Ostatnim już elementem, który mi się bardzo spodobał, jest podawanie temperatury pod numerem rozdziału i informacją o tym, kto jest akurat narratorem, czy Sam czy Grace. To również bardzo ciekawe i niespotykane, jeśli chodzi o powieści współczesne.

                     Styl Maggie Stiefvater jest lekki, przyjemny i jej powieść czyta się naprawdę w tempie ekspresowym. Zauważyłam, że autorka lubi prowadzić historię poprzez dwójkę bohaterów – chłopaka i dziewczynę. Tak samo bowiem zrobiła w „Wyścigu śmierci” (link do recenzji). Ja, osoba nielubiąca narracji pierwszoosobowych przekonałam się do nich, po części dzięki tej autorce, której powieści mnie naprawdę urzekły.

                     Jeśli chodzi o bohaterów w „Drżeniu” to jest ich trochę, jednak nie ma żadnego natłoku, nie wydaje się czytelnikowi, że są oni niepotrzebni. Grace i Sam – główni bohaterowie, wykreowani w bardzo dobry sposób. Jednak Grace nieco mnie drażniła, nie była sztuczna, tylko zbyt sztywna, a gdy wreszcie poznała Sama nie wydawała się być niczym zdziwiona, jakby wszystko było na swoim miejscu. Wiele osób pewnie by się tak zachowało, jednak liczyłam na coś innego. Poza tym jej zachowanie względem Sama było tak diametralnie inne od jej codziennego zachowania z „ery przed Samem”, że wydawało mi się to mało prawdopodobne. Ale no nic, to tylko mały zgrzyt, który pewnie tylko mi niezbyt się spodobał. Sam natomiast wydaje mi się być nieco wycofany i zbyt wrażliwy, wiadomo, jest artystą, gra na gitarze i śpiewa, ale… Jakoś mi za bardzo wyglądał na ofiarę losu, którą może przez to co mu się przytrafiło w dzieciństwie był. Olivia i Rachel to przyjaciółki ze szkoły. Uważają, że Grace ma obsesję na punkcie tych wilków, jak już pisałam, ale mimo to i tak się przyjaźnią. Jest jeszcze Jack Culpeper, który na początku zostaje zaatakowany przez wilki. Jego młodsza siostra Isabel chodzi do klasy z Grace i wydaje się że dziewczyny za sobą nie przepadają. Rodzice głównej bohaterki są odlegli od całego tego świata, jak Słońce od Ziemi. Nigdy ich nie ma w domu, nie interesują się córką, nigdy do niej nie dzwonią. To może przez to Grace jest taka, jaka jest. Są też inni: Beck, Salem, Paul – wilkołaki wchodzące w skład tutejszej sfory. I inni pomniejsi bohaterowie stworzeni dla potrzeb całej historii. Każdy bohater jest inny, na swój sposób mi się podoba, choć wielu drażni mnie swoim zachowaniem. Ale ja już tak mam. Dlatego nie będę odejmowała dużo, bo nie ma za co odejmować, choć wydawać się to wszystko może płytkie i sztuczne.

                     W książkowym świecie tego typu książek jest miliony, prawda? Trudno jest więc oceniać kto od kogo ściągnął pomysł. Jest dużo powieści o wilkołakach, każdy autor czy autorka mają swoje koncepcje, każdy wszystko pokazuje ze swojej perspektywy. Każda z tych powieści jest inna i na swój sposób piekielnie dobra. Drżenie to powieść, której mi było trzeba. Lekka lektura, którą czyta się szybko i która wciąga. Może nie drżałam przy jej czytaniu, ale na pewno sięgnę po kolejne tomy (i to szybko!) bo bardzo chcę poznać dalsze losy Sama i Grace. Ciekawi mnie, jak to wszystko się rozwinie a później zakończy. Dobrze, że kolejne dwa tomy również mam u siebie w bibliotece, bo już nie mogę się doczekać!

★★★★★★☆☆☆☆

 Książka bierze udział w wyzwaniu: "Czytam fantastykę".


ODAUTORSKO

                     Trzymajcie kolejna recenzję. Tym razem paranormal-romance. Uwielbiam takie książki! Po drugi tom niedługo sięgnę, mam nadzieję. Wakacje nam mijają i mijają. Nie wiem kiedy upłynął już prawie cały lipiec. 27 będę wyjeżdżała, więc nic nie dodam, chyba że coś przygotuję wcześniej, jak mi się uda i gdy złapię sieć to wrzucę. Ale nic nie obiecuję, więc będzie musiała się blogiem opiekować siostra.
A Wy gdzieś jedziecie? Byliście? Co czytanie w te wakacyjne dni?

8 komentarzy :

  1. Czuję się zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z przyjemniejszych książek paranormal :)

    OdpowiedzUsuń
  3. http://mysiakyzia.blogspot.com/ Zapraszam +obserwuję licze na rewanż :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecę tej książkę moje siostrze, na pewno będzie się w niej zaczytywać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, ale dawno temu. Wiem tylko, że mi się podobała.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. "Drżenie" czytałam, pokochałam, kocham i kochać będę. Kolejne części są równie świetne! A to, że oprawa graficzna jest urzekająca to w 100% prawda! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Staram się zebrać tę trylogię w jedną kupę, zanim rozpocznę przygodę z nią. Póki co posiadam 2 i 3 tom :) Tego mi brak do szczęścia ;)

    Recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę",
    pozdrawiam serdecznie :)
    Miłośniczka Książek

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka