Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

poniedziałek, 8 lipca 2013

GONE. Zniknęli. Faza szósta: Światło - Michael Grant



Tytuł oryginału: Light. A Gone Novel
Tytuł polski: Gone. Faza szósta: Światło
Autor: Michael Grant
Data premiery: czerwiec 2013
Wydawca: Wydawnictwo Jaguar
Liczba stron: 375

„W ETAP-ie spędzili prawie rok. Przeżyli głód, zarazę, bezpardonową walkę o władzę. Przetrwali. Jednak zapłacili za to wysoką cenę.

Teraz, gdy ratunek jest na wyciągnięcie ręki, znów można pozwolić sobie na słabość. Przejrzysta bariera przyciąga jak magnes. Ludzie przestają pracować, z trudem budowana społeczność rozpada się jak domek z kart…

Radość jednak jest przedwczesna. Bariera nie znika. Jeszcze kilka dni, a najmłodsi mieszkańcy ETAP-u zaczną umierać z głodu na oczach bezsilnych rodziców.”
- od wydawcy


Seria "GONE. Zniknęli"


                   Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Że to ostatnie takie spotkanie z Samem, Quinnem, Astrid, Dianą, Caine’em, Małym Petem, Edilliem, Dekką, Brianną, Komputerowym Jackiem, Laną, Sanjitem, Orkiem, Dahrą i całą resztą. Nie wierzę, że to co skończyłam czytać w środku nocy to koniec. Nie chcę w to wierzyć, nie mogę. To nieprawdopodobne, że tak szybko to minęło, choć odkąd sięgnęłam po pierwszy tom minęły prawie cztery lata. W ciągu tych czterech lat wszystko się zmieniło, zupełnie jak w ETAP-ie, gdzie dzieciaki przeżyły „szok pourazowy”, głód, który dotknął wszystkich, a niektórych pozbawił nawet życia, przeżyli te wszystkie kłamstwa, którymi byli karmieni przez siebie nawzajem, plagę robaków zwyciężyli dzięki Brannie i Caine’owi, pokonali ciemność z pomocą Sama. A teraz co? Koniec. Światło, które daje poczucie bezpieczeństwa, jakiejś troski, w nim wszystko można dojrzeć, ona sprawia, że nasze lęki znikają, choćby na chwilę. I teraz przyszła pora by każdy mieszkaniec ETAP-u rozliczył się ze swoich uczynków, w normalnym świecie, tym poza Barierą. Dadzą sobie radę wrócić do normalnego życia? A może ogromna bania stworzona przez Małego Pete’a nie zniknie i będą uwięzieni tam na zawsze? A może wszyscy zginą, nim zdąży zniknąć? Te dzieciaki obserwuje cały świat, przecież Bariera jest teraz przezroczysta. Ale to, że są obserwowani jest złe, wszyscy widzą ich zmagania, nikt nie wie, jakie warunki panują w tym obrębie terenu, koło o średnicy trzydziestu kilometrów. To tam wszystko może się zdarzyć. To był ETAP. To jest ETAP. Koniec gry. Wszyscy wypadacie.

                   To co wydarzyło się w ETAP-ie przez cały ten czas nie jest już tajemnicą. Dzieciaki rozmawiają z rodzicami, którzy stoją za przezroczystą barierą. Przestają pracować. ETAP się przecież jeszcze nie skończył, a dzieciaki myślą inaczej. Jeśli tak dalej pójdzie fale głodu znów będą narastać, znów będą ginęły dzieciaki. A przecież do tej pory zmarło ich tak wiele. Czy jest jeszcze jakiś sens w poświęcaniu kolejnych ludzkich istnień? Nie. Zdecydowanie nie. Nikt nie może pozwolić by doszło do kolejnych mordów. Ale jest jeszcze Gaia, dziecko Diany i Caine’a, które rośnie w zastraszającym tempie. Czerpie moc od innych mutantów, ma wszystkie dostępne cechy. Brianny, Sama, Caine’a, Komputerowego Jacka, Dekki. Jedyną osobą, a właściwie to już nie osobą tylko… czymś (?) czego boi się młoda morderczyni jest Petey, brat Genialnej Astrid, który jest za to wszystko odpowiedzialny. Nie ma jednak potrzebnego mu ciała, właściwie – niepotrzebnego, dla niego to koszmar przebywanie w ludzkim ciele. Czy chłopiec poświęci się, żeby uratować innych, tą garstkę, która została, przetrwała cały rok, dzielnie walczyła o każdy kolejny dzień życia? Czy Petey stawi czoło swoim lękom, czy jest w stanie zaufać i stoczyć ostateczną walkę o życie niewinnych dzieciaków? Czy ktokolwiek w ogóle wyjdzie z tego cało? Czy w ogóle? No cóż. Ja się już przekonałam. Teraz Wasza kolej.

                   Autor zaprezentował nam coś niesamowitego, coś, co przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Wiedziałam, że i tak nie domyślę się zakończenia, więc nawet nie próbowałam, jednak to co przeczytałam… To było coś. Tak bardzo zakochałam się w ostatnim tomie, płakałam przy ostatnich stronach, przy podziękowaniu. Miałam ciarki na całym ciele, kiedy zaczęło do mnie docierać, że to już koniec. Że już więcej nie dostanę żadnych nowych opowiadań o dzieciakach z ETAP-u. Wiedziałam przecież, że w końcu każda seria się kończy, nie wiedziałam jednak, że w tak zawrotnym tempie dobrnę do końca GONE. Chyba nikt tego nie chciał, wszyscy chcieli odkładać koniec jak najdłużej. Każdy chciał zachować te cenne minuty przy ostatnich stronach. Ja przynajmniej tak miałam. Choć nie mogłam się już doczekać zakończenia. Połknęłam książkę w dwa dni, właściwie gdyby wszystko zebrać to wyszedłby jeden wieczór. Czytałam do późna w nocy. Nie mogłam odłożyć na później, nie chciałam. Mimo makabrycznych przeżyć pod Kopułą, chciałam by ETAP istniał nadal, być znów tam, wśród bohaterów, których pokochałam, wśród miejsc, tak dobrze znanych miejsc, że mimo iż ich nie widziałam trafiłabym wszędzie z zamkniętymi oczami przy najgorszych warunkach. To coś niesamowitego. Związałam się z tą serią na zawsze i będę do niej chętnie wracała. Do Sama i Astrid, do Caine’a i Diany, Brianny, Dekki, Lany i Patricka i całej reszty, do reszty dzieciaków, które pozostały anonimowe, które pomagały jak mogły albo na odwrót. Które napędzały całą historię, tworzyły świat wokół. Dzięki którym mogłam zagłębić się w tę serię i bezpowrotnie jej się oddać. Tak. To już koniec. Niestety. Wszystko ma swój kres, a kres GONE nadszedł właśnie teraz. Dla mnie. Choć w sumie to tylko pozory. Mogę wrócić do książek pana Granta w każdej chwili bo wszystkie mam na własność. I tak będę robiła. Bo inaczej zwariuję. Jak te dzieci w ETAP-ie. Dokładnie jak te dzieci.

                   Przez wszystkie sześć części zżywałam się z bohaterami, a teraz pan Grant tak bezpruderyjnie mi ich odebrał. Nie będzie więcej historii, nie będzie niebezpiecznych przygód w ETAP-ie, nie będzie niczego. Pozostaje nam jedynie przeczytać milion razy całą serię, aż do znudzenia, które chyba jednak nigdy nie nastąpi. mam nadzieję.

                   Kończąc już chyba… GONE. Zniknęli to jedna z moich ulubionych serii, chyba nawet najulubieńsza, zaraz po kultowym Harrym Potterze, którego kocham całym serduszkiem. Może obie serie kocham tak samo? Wszystko działo się jednak za szybko, a książka niestety jest… zbyt cienka, jak na mój gust. Najchętniej przedłużałabym koniec, jeśli bym mogła. Niestety – wszyscy wiedzieli, że to musi kiedyś nastąpić i nastąpiło.

                   Jak dla mnie, jest to jedna z najlepszych serii, Michael Grant miał pomysł i wykorzystał go naprawdę rewelacyjnie, dobry warsztat pisarki i zachęcające okładki na pewno plusują, mimo że nie potrafię nigdy zdzierżyć prawdziwych ludzi na tych okładkach. Przeżyłam cudowne chwile czytając te książki, były również momenty, kiedy byłam zła na pana Granta albo na bohaterów. Przepłakałam ostatnie strony, nie docierało do mnie, że to już koniec. Naprawdę. polecam każdemu, kto jeszcze się z tym cyklem nie zapoznał, każdemu, kto choć trochę lubi takie klimaty i każdemu kto ich nie lubi – na pewno to się odmieni. A teraz ci, którzy przeczytali 6 tom i właśnie kończą czytać moją recenzję: mogą wreszcie opuścić ETAP. (Nie, nie chcę tego). Robię to razem z Wami. Choć niechętnie. Czasem jednak trzeba postępować wbrew sobie.

★★★★★★★★★★

Książka bierze udział w wyzwaniu "Czytam fantastykę".

ODAUTORSKO

                   No i już jest. Naprawdę, ciężko idzie mi się rozstać z tym cyklem, stanowi jakąś część mnie. Zazdroszczę tym, którzy mają jeszcze przed sobą przynajmniej ten tom. Naprawdę.

                   A z innej beczki. Wakacje mijają, ja książki czytam w zastraszającym tempie, recenzje się tworzą. Pogoda dopisuje. Cieszę się strasznie. Mam za sobą już drugi tom PLL (recenzja niebawem) i kończę „Felixa, Neta i Nikię oraz Teoretycznie możliwą Katastrofę”. Równie w najbliższym czasie możecie spodziewać się postu z tą pozycją w roli głównej.

8 komentarzy :

  1. Myślę, że szkoda, że książka jest tak krótka. Ostatni tom powinien być przypieczętowaniem serii i mógłby być nieco bardziej obszerny.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, to jednak na sześciu tomach autor skończył :D ale faktycznie, ostatni, w porównaniu z poprzednimi częściami, to cienki jakiś. Muszę chyba od początku zacząć czytać tę serię, bo trochę już zdążyłam zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja wciąż nie sięgnęłam po II część, ech chyba muszę to jak najszyciej zrobić! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogę, aż smutno mi się robi jak pomyślę, że to ostatnia część! Nigdy tak emocjonalnie do książek nie podchodziłam, a tu łezka w oku mi się autentycznie kręci... Uwielbiam tę serię, nie dziwię się, że ocena taka wysoka! Muszę dopaść tę książkę...

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj :)
    Dodałam recenzję do wyzwania "Czytam Fantastykę"
    życzę kolejnych ciekawych lektur z tego gatunku :)
    pozdrawiam
    Miłośniczka Książek
    magicznyswiatksiazki.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie, nie i jeszcze raz nie. Wybacz ale pomimo Twojej świetnej recenzji po serię Gone nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę przeczytać, to moja ulubiona seria, do której mam wielki sentyment! : )

    OdpowiedzUsuń
  8. Aktualnie przeczytałam pierwszy tom serii, z tym też pewnie się zapoznam :-)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka