Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

czwartek, 11 lipca 2013

Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa - Rafał Kosik





Tytuł oryginału (polski): Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa
Autor: Rafał Kosik
Data premiery: 2005
Wydawca: Powergraph
Liczba stron: 532

To co dzisiaj robimy, ma wpływ na całe nasze życie. Od nas samych zależy, czy będzie to przyszłość szczęśliwa, czy też nastąpi Teoretycznie Możliwa Katastrofa.
Rafał Kosik

Nie będziecie się mogli oderwać!

Kim są tajemnicze zjawy, podążające za bohaterami? Do czego służy maszyna odnaleziona w tajnej bazie wojskowej? Jeśli lubicie się śmiać i bać, wybierzecie się w podróż do świata, w którym wszystko jest możliwe”
- od wydawcy
Seria „Felix, Net i Nika”

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 (planowana na listopad 2013)

              Z pierwszym tomem „Felixa, Neta i Niki” miałam okazję zapoznać się stosunkowo niedawno i kiedy tylko go skończyłam, korciło mnie, żeby sięgnąć po kolejny. Akurat miałam go w domu, więc pomyślałam, że czemu by nie? Jednak przypomniało mi się, że strasznie ciężko jest mi pisać recenzje książek z tego samego cyklu pod rząd. Postanowiłam więc zrobić kilkuksiążkową przerwę, a potem zabrać się za „Teoretycznie Możliwą Katastrofę”. Tak też się stało, kiedy ukończyłam drugi tom „Pretty Little Liars”. Początkowo nie szło mi to dobrze, nie wiem czemu, może dlatego, że w głowie miałam jeszcze koniec cyklu o dzieciakach z ETAP-u, albo że zostało mi do napisania kilka recenzji, czy może po prostu nie mogłam jakoś się za to wziąć. Ciężko szło mi do 173 strony, jednak to nie znaczy, że książka do tego momentu jest zła. Nie! Nawet wręcz przeciwnie, kiedy tak teraz o tym myślę. Jednak po tym numerze kartki poszło jak z płatka. Mknęłam z tą powieścią jak burza i tylko wyczekiwałam końca, chciałam zobaczyć, jak rozwiną się dalsze losy trójki bohaterów, którzy podbili moje serce (może nie tak, jak ci z Harry’ego Pottera, ale w naprawdę dużej mierze).

              Zacznę więc od fabuły, jak to zwykle robię. A więc… Akcja drugiego tomu zaczyna się w połowie kwietnia, dokładnie dwa tygodnie od zniszczenia Mortena i jego Gangu Niewidzialnych Ludzi*. Wszystkie dzieciaki szykują się do wakacji. Trójka przyjaciół nie wie jeszcze, co będą robić, chcą jednak spędzić te dwa miesiące razem, jak to na superpaczkę przystało. Niestety, nie wiadomo czy Nika znajdzie trochę grosza na wyjazd, a Net miał jechać z rodzicami do Grecji… Okazuje się jednak, że ojciec Felixa, pan Polon prowadzi badania nad pewną tajemniczą bazą Niemców, pochodzącą z 1945 roku. Mieszka w domku nad morzem, obok latarni morskiej, gdzie początkowo Felix spędza kilka dni, bodajże dwa, z tego co pamiętam. W związku z badaniami, Instytut, który się tym zajmuje wraz z panem Polonem, wynajął ten domek na miesiąc. Bohaterowie wpadają na pomysł, by to tam spędzić właśnie swoje wakacje. Rodzice nie mają nic przeciwko temu. Nika za pieniądze otrzymane, jako stypendium, kupiła potrzebne rzeczy, Felix zabrał swoje przyrządy (nie wiadomo, przecież, kiedy coś się przyda), a Net wykupił ekspresowy, korespondencyjny kurs pływania. Dzieciaki jeszcze nie wiedzą, że czeka ich kolejna przygoda, być może jeszcze gorsza od tej, którą przeżyli nie dalej, jak pół miesiąca temu. Gdy dojeżdżają na miejsce wiodą spokojny żywot zwyczajnych nastolatków… do pewnego czasu. Zaczynają widzieć niebieskie zjawy (choć zaczęli je widzieć jeszcze w Warszawie). Nie wiedzą co to, kto to i czego chcą. Są przerażeni na śmierć. Ojciec Felixa pokazuje im pierścień w bazie, nie wiadomo do czego służy, nie wiadomo jak jest zasilany, nie wiadomo czy to broń czy co. Wszystko jest jedną wielką niewiadomą, którą, jak się domyślacie, uda się odkryć naszym małym bohaterom. [spoiler] Okazuje się później, że tajemnicza maszyna to teleporter, ale nie tylko, jest to wehikuł czasu. A Bezkształt, który za nimi podąża, wielka niebieska zjawa, to istota z innego wymiaru. Dzieciaki stoczą niesamowitą walkę o własne istnienia, dowiedzą się wielu rzeczy, które mogą odmienić przyszłość, znajdą niewyjaśnione informacje z przeszłości, które odmienią ich samych. Będą się nieźle bawić, przeżyją niebezpieczne przygody, w których jednak jest sporo miejsca na zabawne żarciki i inne trafne, lub mniej, uwagi. Chcecie się przekonać, co stanie się tym razem z Felixem Polonem, Netem Bieleckim i Niką Mickiewicz? Musicie sięgnąć po „Teoretycznie Możliwą Katastrofę”! I to migiem!

              Ale zaraz… Nie wyjaśniłam jeszcze, skąd ta Teoretycznie Możliwa Katastrofa. A więc… w skrócie TKM. Teoria, którą wymyślił Felix znaczy mniej więcej tyle, że Wystarczy popełnić kilka pozornie nieistotnych błędów, zapomnieć o jakimś drobiazgu albo odłożyć coś do zrobienia na później. Można też mieć dobre intencje, ale nie przemyśleć sprawy. Te wszystkie zaniedbania łączą siły przeciwko nam i prowadzą do czegoś… totalnie, maksymalnie katastrofalnego** Tak więc, gdy już wiecie, o co chodzi z Teoretycznie Możliwą Katastrofą to zapraszam do dalszej części recenzji. A i bohaterom często będzie się to przydarzało, albo będzie mogło się przydarzyć. Mam na myśli właśnie TKM. My w normalnym życiu też przecież je mamy, Totalnie Możliwe Katastrofy, znaczy się, prawda?

              Tym razem zacznę od końca książki, od czegoś co mi się nie podobało. Wszystko nie było wyjaśnione aż do ostatniej strony i to w sumie dobre, jednak potem oczekiwałam jakiegoś większego komentarza dotyczącego całej książki, a nie dwustronicowego epilogu, który Rafał Kosik nam zaprezentował. Nie zmniejszy to aż tak drastycznie końcowej oceny, jednak według mnie dwie strony epilogu a pięciuset trzydziestostronicową książkę to za mało. Więc tutaj mały minusik, który podliczę na końcu.

              Okładki tej serii, to coś co wielbię bezgranicznie. Nie wiem czemu, są takie… zwyczajne, ale jednak przykuwają uwagę i kolory są takie żywe. Jak dla mnie to wielki plus, choć nie ocenia się książki po okładce. Na tych okładkach zwykle jest jakiś kawałek z tej powieści za dzieciakami futurystyczne miasto, Nika w zielonej sukience, którą kupiła za stypendium, jej nieodłączne martensy, latarnia morska Milo i domek, w którym mieszkali, tajemnicza maszyna – Pierścień i niebieska zjawa, inaczej Bezkształt. Oprawa graficzna zdecydowanie jak dla mnie na plus. Fajne są też wnętrza okładek, w sensie, że z drugiej strony. Również kolorowe i zachęcające do lektury.

              Styl pisania pana Kosika dalej pozostaje sympatyczny, lekki i który szybko się czyta. To również duży plus, gdyż to książki dla dzieci i młodzieży, a nikt przecież w tym wieku nie chce czytać niczego rodem z „Krzyżaków”. Naprawdę, pochłonęłam tę książkę w zastraszającym tempie, które nawet mnie samą przeraziło!

              Kończąc już, „Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa” to powieść science-fiction dla dzieci i młodzieży. Polecana przez wiele osób, przeze mnie również. Może być odpowiednikiem serii o „Harrym Potterze” – trójka bohaterów, przygody, niebezpieczeństwo, trochę magii (tylko w każdej serii nieco innej). Nie uważam, żeby autor ściągał od pani Rowling, choć wielu uważa to za marną podróbkę jej książek. Jak dla mnie to kolejna dobra powieść z jeszcze lepszego cyklu, który otwiera przed nami drzwi do magicznego świata pełnego niebezpieczeństw, ale również i zabawy, nieodłącznej części naszego życia. Polecam wszystkim – i małym, i dużym.

★★★★★★★★☆☆

Książka bierze udział w wyzwaniu „Najpierw książka, potem film” oraz „Czytam fantastykę”.

              W związku z ideą wyzwania, w którym biorę udział, najpierw przeczytałam, a dopiero potem obejrzałam film. Zastanawiałam się najpierw, jak to będzie, jak zrobili ten film, gdyż jest milion różnych sposób, na które mógł zostać wykonany. Były to niezwykle frapujące myśli, dopóki sama nie obejrzałam ekranizacji. Co o niej myślę? Hm… Przekonajcie się sami.

              Dosłownie kilka chwil temu skończyłam go oglądać. Moje wrażenia? Totalna porażka. Film powstał ponad rok temu, akcja dzieje się w 2005 roku, wiadomo, nie można wykorzystywać teraźniejszej technologii w filmie, jeśli chodzi o samą fabułę, standardy wtedy były inne i w ogóle. Według mnie aktorzy zostali źle dobrani. Nie mówię, że trzeba szukać dokładnych odpowiedników tego co jest na okładkach, ale warto może było zasugerować się ich opisem w książce? Zdziwił mnie również fakt, że bohaterowie mówią kropka w kropkę te same kwestie, co w książce. Nigdy się z tym nie spotkałam, jeśli idzie o ekranizacje powieści. Jednak zajrzałam na filmweb.pl i scenariusz pisał sam Rafał Kosik w asyście Wiktora Skrzyneckiego. Trochę to było naciągane, jak dla mnie. Wiele wątków pominiętych, jakiś dodany, coś zmienili. Wiadomo – tak przeważnie się dzieje, kiedy ktoś na podstawie książek robi filmy. Jednak to, co zostało pokazane w tej ekranizacji – jak dla mnie przechodzi ludzkie pojęcie. Dla fanów książek – tragedia, dla osoby, która chce obejrzeć zwyczajny przygodowy film – jeszcze większa tragedia. Takie osoby nie będą wiedziały o co chodzi, bo w drugiej części nasi bohaterowie się już znali i nikt nie zaczynał od początku. Nie mogę stwierdzić, że jest to najgorszy film, jaki kiedykolwiek widziałam, bo pewnie są inne, o których nie pamiętam, jednak jest to jeden z gorszych filmów, które miałam okazje obejrzeć. Jeśli ktoś chciałby zacząć robić ekranizację którejś jeszcze części – ja oglądanie sobie odpuszczą, a tych działań radzę zaprzestać. Naprawdę, film nie jest wart oglądania.

Ocena filmu: 1/6

*strona 7
**strona 28

7 komentarzy :

  1. Niestety nie miałam okazji czytać tej serii. Film widziałam bardzo żywo reklamowany jakiś czas temu. Ale może ja już za stara na takie historie?... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Daruje sobie tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie przekonuje mnie ta seria, więc sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę"
    pozdrawiam serdecznie
    Miłośniczka Książek
    http://magicznyswiatksiazki.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam pierwszą część tej serii, ale nawet nie miałam pojęcia, że książek jest aż 12! Chyba nigdy ich wszystkich nie zdążę przeczytać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej nie skuszę się ani na książkę, ani na film. Nie moje klimaty. Zresztą Twoja ocena filmu na pewno nie zachęca do jego obejrzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytaałam, choć lubię czytać książki, ;))

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka