Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 30 czerwca 2013

Smętarz dla zwierzaków - Stephen King



Tytuł oryginału: Pet Sematary
Tytuł polski: Smętarz dla zwierzaków / Cmętarz zwieżąt
Autor: Stephen King
Data premiery: kwiecień 1994
Wydawca: Wydawnictwo Dama
Liczba stron: 479

 „Do pięknej posiadłości w Ludlow w stanie Maine sprowadza się akademicki lekarz Louis Creed z żoną i dwójką dzieci. Szczęśliwa rodzina w szczęśliwym i bezpiecznym miejscu. Tyle, że ścieżka na smętarz dla zwierzaków prowadzi tam, gdzie "gleba męskiego serca jest bardziej kamienista, a mężczyzna staje się tym, kim może być... i ku temu zmierza". Prowadzi w świat kingowskiej grozy i naszego szaleństwa.”
- lubimyczytac.pl

             „Smętarz dla zwierzaków” czytałam już kiedyś, rok temu albo dwa, nawet nie pamiętam (wtedy jednak miałam chyba ładniejszą okładkę). Bardzo mi się podobała ta powieść i nawet często sobie o niej myślałam. Zaintrygowała mnie, naprawdę jest interesująca i można z niej wiele wynieść. Będąc w bibliotece, żeby już całkowicie skompletować mój stosik szósty-wakacyjny, była na półce. Nie znalazłam nic konkretnego co chciałam pożyczyć aż tak bardzo (Wielki Gatsby lata tylko od człowieka do człowieka) to sięgnęłam po tę pozycję. Stwierdziłam, że na pewno miło mi się będzie ją dla Was recenzowało. 

             Na początek może troszkę napiszę o tym, o czym dokładnie jest „Smętarz dla zwierzaków”. A więc – Louis Creed to trzydziestosiedmioletni lekarz, który wraz ze swą żoną Reachelą ma dwójkę dzieci – pięcioletnią Ellie i dwuletniego Gage’a. rodzina przeprowadza się, bodajże z Chicago, do willi w Ludlow, Maine. Wraz z rodziną do nowego domu wprowadza się Winston Churchill, zwany po prostu Churchem. Czy ten kot jest istoty? Jest. I to bardzo. Później dowiecie się dlaczego. Albo nie. Będziecie musieli dowiedzieć się tego sami. Ale no – później. Po drugiej stronie Route 15, po której zwykle jeżdżą wielkie, ospałe ciężarówki należące do pobliskiego zakładu chemicznego, mieszka Jud Crandall wraz ze swoją żoną Normą, która cierpi na artretyzm. Wszystko układa się dobrze, dopóki Louisowi nie zostaje przyniesiony do gabinetu na uczelni Victor Pascow. Uprawiał jogging, kiedy samochód prowadzony przez jakiegoś mężczyznę, który spożywał wcześniej alkohol, wrzucił go w drzewo. W głowie ziała mu ogromna dziura, przez którą widać było mózg. Gdy o tym czytałam – brrr – ciarki przechodziły mi po plecach. Później, owy chłopak zaczął śnić się Louisowi, dziwne, prawda? W szczególności, że gdy umierał zaczął mówić dziwne rzeczy, rzeczy o Smętarzu dla zwierzaków, o którym wcześniej opowiedział mu Jud Crandall. Jeszcze dziwniejsze, co nie? No, to tak w skrócie, więcej Wam zdradzić nie mogę, sami musicie przeczytać, żeby się przekonać, że Smętarz dla zwierzaków jest fantastyczną powieścią.

             Jak już wspominałam, ta powieść to pierwsza powieść Kinga, którą przeczytałam. Mam do niej wielki sentyment i jeśli nie wróciłabym do niej teraz, to na pewno ten czas by nastąpił. Cieszę się, że znów mogłam ją przeczytać, wyszło to wprawdzie spontanicznie – ale tak jest zawsze najlepiej!

             Styl Kinga jest, jak zawsze, wspaniały, ale o tym chyba wspominać nie muszę. Dokładne opisy (czasem aż zbyt dokładne, mówię tu o tych okropnościach, których Wam nie zdradziłam, ale King to King, każdy wie, jaki jest). Naprawdę, wszystko przenika do głębi, dokładnie tak, jakby to nam się to wszystko przydarzyło. 

             Jedyną rzeczą, która mi się w tej powieści nie podoba to to, że zakończenie jest takie, że trzeba się domyślać samemu. Znaczy – to fajnie, że autor daje nam pole do popisu itp. Jednak ja chciałabym wiedzieć, co sam Stephen King zrobił z tymi bohaterami. Jak to się wszystko dalej potoczy, co się stanie, wiecie o co chodzi, prawda? 

             Kończąc, powieść Stephena Kinga pod tytułem Smętarz dla zwierzaków to jedna z moich ulubionych książek do których na pewno będę chętnie wracała. Opowiada o uczuciach mężczyzny, jego dylematach, co ma zrobić, a czego nie… Pokazuje bezgraniczną miłość do swoich dzieci, które chce chronić niezależnie od wszystkiego, które są jego całym światem. King pokazuje, że na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, że i tak zrobimy wszystko, niezależnie od naszej woli, jeśli na czymś nam bardzo, bardzo zależy. Jest co zarazem cudowna i koszmarna powieść, powieść od której nigdy się nie uwolnisz. 

★★★★★★★★☆☆

             W związku z tym, że biorę udział w wyzwaniu „Najpierw książka, potem film” to dziś przyszedł dzień, kiedy wreszcie udało mi się obejrzeć ekranizację tej powieści. Smętarz dla zwierząt został wydany w 1989 roku, dlatego wiele od tego filmu nie oczekiwałam, jednak to, co dostałam – zaskoczyło mnie. Nie, nie pozytywnie, wręcz przeciwnie. Oczywiście – część, a nawet znaczna część, mogę powiedzieć, zgadza się z książką, jednak jak dla mnie akcja w filmie mknie zbyt szybko, szybciej niż w książce. Aktorzy według mnie źle dobrani, wszystko wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. W filmie nie ma Normy Crandall, a ten filmowy Victor Pascow to jakaś pomyłka. Nie obejrzę więcej tego filmu i szczerze nikomu go nie polecam, nawet po przeczytaniu książki. 

Książka bierze udział w wyzwaniu „Najpierwksiążka, potem film”.



ODAUTORSKO
 
             Recenzja ta nie jest moją najlepszą, wiem. Ale mam ostatnio jakiś zastój w ich pisaniu. Udało mi się stworzyć – to co widzicie wyżej. Mam nadzieję jednak, że mimo tych złych dni dalej ze mną jesteście i będziecie z chęcią zaglądać na „Siostry”. Do recenzji został mi jeszcze „Kurier” oraz „Deklaracja”, której recenzja ukaże się już niedługo. Do „Kuriera” zabrać się nie mogę jeszcze bardziej niż wcześniej, nie mam bladego pojęcia czemu. Książek w związku z tym nie czytam, więc przechodzę istne katusze. Liczę na to, że szybko wyjdę z tego dołka. Trzymajcie za mnie kciuki!
Jak tam Wasze wakacje? Coś ciekawego już zrobiliście, przeczytaliście?
Piszcie!

8 komentarzy :

  1. Ja zmęczyłam "Ciemnorondych", właśnie opublikowałam recenzję i zaraz zabieram się za ćwiczenia, a później błogie lenistwo, czytaj: czytanie :D

    Co do recenzji to jest na prawdę ciekawa, nie uważam, żeby była słaba :)
    Za Kinga to ja się tak samo biorę jak za Picoult: obydwoje leżą na półce od dwóch lat i nigdy nie mogę się za nich wziąć, choć bardzo tego chce. Na pierwszym miejscu z książkę Kinga jest "Carrie", którą wypożyczyłam z biblioteki.

    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś nagrałam sobie film na podstawie tej książki, ale do tej pory go nie obejrzałam. Muszę w końcu to nadrobić!
    A jakością recenzji w ogóle się nie przejmuj- jest naprawdę bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie przeczytałam żadnej książki Kinga, muszę to jak najszybciej nadrobić! Chętnie zacznę od tej.

    in-corner-with-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam, ale chętnie bym to zrobiła.

    Obserwujemy? Jeśli tak to zrób to pierwsza i poinformuj mnie o tym w komentarzu. :)
    lilianka-blog.blogspot.com
    Follow my blog with Bloglovin





    OdpowiedzUsuń
  5. Ja swoją przygodę z Kingiem zaczynałam od "Carrie" :-) Za "Smętarz dla zwierzaków" też z pewnością się za biorę, choć zapewne dość mocno będą mi przeszkadzały te szczegółowe opisy, za którymi nie przepadam.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka