Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

sobota, 11 maja 2013

Metro 2033 - Dimitry Glukhovsky


Tytuł oryginału: Метро 2033
Tytuł polski: Metro 2033
Autor: Dimitry Glukhovsky
Data premiery: marzec 2010
Wydawca: Wydawnictwo Insignis
Liczba stron: 592

„SŁOŃCE NA TWARZY, ŚWIEŻE POWIETRZE W PŁUCACH, TRAWA POD STOPAMI… SŁYSZAŁEM O TAKICH RZECZACH. ŻYJĘ W ŚWIECIE BEZ NICH, W ŚWIECIE POD ZIEMIĄ.
NIE PAMIĘTAM ŻYCIA SPRZED WYBUCHU. BYŁEM CHŁOPCEM, KIEDY MNIE OCALILI.
CZY TE RZECZY MOGĄ WRÓCIĆ? TAKĄ MAM NADZIEJĘ.
LECZ TERAZ… JEDYNE, CZEGO SIĘBOJĘ, TO PRZYSZŁOSĆ.

Rok 2033. W wyniku konfliktu atomowego świat uległ zagładzie. Ocaleli tylko nieliczni, chroniący się w moskiewskim metrze, które dzięki unikalnej konstrukcji stało się najprawdopodobniej ostatnim przyczółkiem ludzkości. Na mrocznych stacjach, rozświetlanych światłami awaryjnymi i blaskiem ognisk, ludzie ci próbują wieść życie zbliżone do tego sprzed katastrofy. Tworzą mikropaństwa spajane ideologią, religią czy po prostu ochroną filtrów wodnych… zawierają sojusze, toczą wojny.

WOGN to wysunięta najbardziej na północ zamieszkała stacja metra. Po zagładzie przez długi czas pozostawała bezpieczna, ale teraz pojawiło się na niej śmiertelne niebezpieczeństwo. Artem, młody mężczyzna z WOGN-u, otrzymuje zadanie: musi przedostać się do legendarnej stacji Polis, serca moskiewskiego metra, aby przekazać ostrzeżenie o nowym niebezpieczeństwie. Od powodzenia jego misji zależy przyszłość nie tylko peryferyjnej stacji, ale być może całej ocalałej w metrze ludzkości.”

- od wydawcy

                      „Metro 2033” zostało dawno, dawno temu kupione i zapomniane. Dopiero kiedy przeglądałam książki, które by tu wrzucić do piątego stosiku postanowiłam, że wreszcie wypadałoby przeczytać książkę, na którą czekałam dość długi czas. Jakoś tak wyszło, że nigdy nie było chwili wytchnienia, żeby zacząć pokaźnych rozmiarów, na pewno fascynującą powieść. Wyszło, jak wyszło. Za książkę wzięłam się prawie przy końcu stosiku, no ale książki z biblioteki zawsze są ważniejsze. Kiedy w końcu skończyłam „Charliego” i trzeci tom „GONE”, zabrałam się za „Metro”. Początkowo szło bardzo, bardzo opornie. Przez pół godziny mogłam czytać i w ogóle nie posunęłam się na przód. Nie wiem dlaczego. Rzadko kiedy mam tak z książką. Czasem jest kiepsko, owszem, ale nie aż tak! Niemniej jednak, nie dałam za wygraną i brnęłam dalej, aż w końcu po dwóch czy trzech rozdziałach wszystko się zaczęło. „METRO 2033” JEST GENIALNE. Szczerze, spodziewałam się czegoś innego, ale to co zaserwował nam Glukhovsky jest naprawdę rewelacyjne.

                      Świat uległ zagładzie. Na powierzchni nie ma ludzkiego życia, człowiek nie jest w stanie wytrzymać tam bardzo długo, organizmy, które przeżyły zmutowały się. Stworzyły nowe populacje, które w normalnym świecie nie mają prawa bytu. Od kilkudziesięciu lat tak jest. Jedynie w moskiewskim metrze żyje człowiek sprzed katastrofy. W ogromnej sieci komunikacyjnej żyją tysiące ludzi, tysiące moskwian, którym udało się schronić przed bolesną śmiercią. Artem, który jest głównym bohaterem powieści, został uratowany, gdy miał dwa czy trzy lata. Nieznany mężczyzna, który przechwycił go od jego matki, nie mogącej się już uratować, stał się jego ojczymem, inaczej: wujkiem Saszą. Suchy i Artem mieszkają na WOGN-ie (Wystawa Osiągnięć Gospodarki Narodowej), stacji najbardziej wysuniętej na północnym krańcu metra. Kiedyś, kiedy Artem był młodym chłopakiem wraz ze swoimi przyjaciółmi udali się na stację o nazwie Ogród Botaniczny. Otworzyli zaporę na powierzchnię, której następnie nie zamknęli. I od tamtego czasu życie na WOGN-ie w przyszłości zostało narażone na śmiertelne niebezpieczeństwo. Kiedy Artem staje się już odpowiedzialnym mężczyzną, na jego stację schodzą się tzw. Czarni, z góry oczywiście. Ludzie starają się ich powstrzymywać, sądząc, że z ich strony grozi im niebezpieczeństwo. Niespodziewanie na WOGN przybywa Hunter, Myśliwy, który pragnie zażegnać niebezpieczeństwo na dalekiej od centrum stacji. Jednak nie tylko Hunter ma zadanie do wykonania. Powierza jedno również i młodemu Artemowi. Ma dostać się do Polis, powiadomić tamtych o zagrożeniu i liczyć, że ci mu pomogą. W innym razie – jego stacja zostanie zniszczona i opuszczona, jak wiele stacji przed nią. Na to jednak Artem nie może pozwolić, dlatego wyrusza w niebezpieczną podróż nikogo o niej nie informując. Trzymajmy wszyscy za niego kciuki, może mu się uda.

                      Autor „Metra 2033” ma dość specyficzny, jak dla mnie, styl pisania, i może właśnie dlatego tak ciężko na początku szło mi czytanie tej powieści. Idzie się jednak szybko do niego przyzwyczaić. Chce się jak najszybciej dobrnąć do końca książki. Zobaczyć co się stanie z Artemem i czy uda mu się wypełnić powierzoną mu misję. Młody mężczyzna po drodze do Polis przeżywa niebezpieczne przygody, czasem nawet walcząc o własne życie. Zrządzenie losu chciało, żeby było tak a nie inaczej. Wszystko co mu się przydarza ma jakieś głębsze znaczenie, Artem musi coś zrozumieć, a my, wybierając się z nim w niebezpieczną podróż po moskiewskim metrze, również dążymy do zrozumienia tego „czegoś”. [spoiler] Młody mieszkaniec WOGN-u wypełniając swoją misję, musi liczyć się również z ogromną ofiarą, którą poniesie. A raczej nie on, a towarzysze jego podróży do samego serca sieci metra. Jest to ciężkie do zniesienia dla niego, ale później wierzy, że tak chciał los, i nie był to przypadek, że wpadał na takie, a nie inne osoby po drodze.

                       „Metro 2033” nie jest tylko powieścią należącą do fantastyki postapokaliptycznej. Jest to również powieść, która pokazuje upadek człowieczeństwa. Człowiek, jako istota rozumna, która jest najbardziej rozwiniętym organizmem na Ziemi upadł jeszcze niżej niż zwierzęta. Zniszczył wszystko, co mógł i teraz nie ma już nic. Nic, co mógłby pielęgnować i przekazywać swoim dzieciom. Owszem, w metrze zostali ludzie, którzy dbają o kulturę, czytają, uczą, rozwijają się, nie każdy jednak ma możliwość i, co najważniejsze – chęci. Ludzie walczą o możliwość przeżycia, jak zwierzęta i to ich instynktami się kierują. Żyją w małych, podzielonych społeczeństwach, nie ufają sobie wzajemnie i tylko kilka z nich prowadzi wspólny handel. Mało kto komuś pomaga, ewentualnie za ogromną cenę.

                       Akcja nie rozwija się jakoś szalenie szybko, wszystko jest dokładnie wyważone, nie ma nadmiaru informacji, choć u mnie był problem z ogarnięciem wszystkich stacji i ich położenia, ale do tego łatwo nabrać wprawy. Niespodziewane jest również zakończenie, które jest ciężko przewidzieć. W ogóle cokolwiek jest ciężko przewidzieć, jeśli idzie o „Metro 2033”. Tam wszystko jest niepewne. Nie wiadomo czy ktoś umrze, czy nie, co się stanie na kolejnej stacji. A może kolejna stacja upadła i nie ma już gdzie iść, może Polis to legenda, legenda, która nie istnieje. Może. Ale Artem dalej brnie w to co zaczął, mimo wielu niepewności i ogromnego strachu. Bo od tego zależy istnieje jego ukochanej stacji, WOGN-u, na której się wychował, na której jego ojczym pokazał mu jak trzeba żyć, co robić. Nie mógł zawieść Huntera, ale przede wszystkim nie mógł zawieść swoich bliskich i samego siebie. Musiał coś zrobić.

                       Podsumowując, „Metro 2033” należy do fantastyki postapokaliptycznej, powieść, która budzi w nas uczucia dotąd nieznane, prowadzi w nieznany świat. Pokazuje co się dzieje z człowiekiem, przez co czytelnik odnosi wrażenie, że taki koniec może niedługo nastąpić, dla nas wszystkich. Można wyraźnie zobaczyć, jak człowiek w obliczu niebezpieczeństwa się zmienia, waga wartości się odwraca. Nic już nie jest takie, jak powinno. Polecam wszystkim, miejscami straszna, może się śnić po nocach, ale rzeczywiście – jest powalająca.

★★★★★★★★★★

ODAUTORSKO

                       Kolejna recenzja już za nami. Jeszcze w wydaniu „majówkowym”. Jak na razie pojawi się jeszcze jeden post. Z czwartym tomem GONE, który ostatnio skończyłam. Potem będzie pewnie „Hobbit, czyli tam i z powrotem” albo „Pan Lodowego Ogrodu”. Nie wiem, naprawdę nie wiem na co się zdecydować teraz. Może jakieś sugestie? Stosik się jeszcze nie skończył, a ja już kolejny szykuję, zbierają mi się książki, oj zbierają. Mam nadzieję, że jak najszybciej Wam go pokażę.
                       Życzę Wam dobrej lektury w ten weekend, który już powoli dobiega końca, niestety. Pozdrawiam. :D

7 komentarzy :

  1. Widziałam ją dzisiaj w bibliotece, ale już miałam wybrane max książek, które można wypożyczyć :( Ale następnym razem na pewno ją wezmę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. książka cieszy się dużym uznaniem, a mnie nie kusi, aby po nią sięgnąć. nie wiem czy kiedyś ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka już raz była na mojej półce, lecz musiałam oddać do biblioteki, gdyż nie wyrobiłam się czasowo :( Lecz już wiem, że to był wielki błąd. Książka po Twojej recenzji jest numerem jeden na mojej liście książek do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. omnomnomnonmnonm piekna recenzja i piekna recezentka :3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałem kilka razy i nawet czytałem opinię. Mam zamiar to przeczytać. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa wizja przyszłości. Po przeczytaniu Twojej recenzji mam dreszcze, koniecznie muszę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę mam u siebie na czytniku dlatego niebawem się za nią wezmę;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka