Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 31 maja 2013

Hyperversum - Cecilia Randall



Tytuł oryginału i polski: Hyperversum
Autorka: Cecilia Randall
Data premiery: maj 2011
Wydawca: Wydawnictwo Esprit
Liczba stron: 743

OSTRZEGALI CIĘ PRZED SPĘDZANIEM CAŁEGO WOLNEGO CZASU W ŚWIECIE GIER KOMPUTEROWYCH? MIELI RACJĘ…

Wyobraź sobie komputerową grę RPG, która pozwala nie tylko śledzić losy bohaterów, ale wejść w ich skórę. Która zaciera granicę pomiędzy rzeczywistością a światem wirtualnym.

Taka gra nazywa się Hyperversum.

Daniel, Ian i Jodie przenoszą się do XIII-wiecznej Francji, żeby w świecie wirtualnym przeżyć największą przygodę swojego życia. W wyniku awarii systemu fikcja miesza się z rzeczywistością, a powrót do teraźniejszości wydaje się niemożliwy. Przed bohaterami pojawiają się nieoczekiwane wyzwania. Czy Ian uratuje ukochaną z przeszłości? Czy Daniel pokona strach i z chłopca stanie się mężczyzną? Czy Josie odnajdzie się w roli średniowiecznej damy? Czy ich przyjaźń przetrwa próbę czasu i przestrzeni?

Hyperversum. Daj się wciągnąć.”
- od wydawcy

           Niestety, czasem tak to bywa, że ktoś czegoś nie lubi. Ja na przykład nie bardzo lubię powieści umiejscowione akcją w Średniowieczu. Ale „Hyperversum” wydawało mi się inne. Takie, które z chęcią przeczytam i nawet nie będę odczuwała niechęci do tej książki, jeśli będę cały czas wiedziała, że wszystko o czym czytam jest średniowieczne. Miałam nadzieję, że dam radę. I już od pierwszych stron całość mnie urzekła! Naprawdę. Bardzo, ale to bardzo. Wszystko jest dokładnie przemyślane, w akcję fantastyczną wpleciona jest również prawdziwa historia, która wcale nie jest taka ciężka do przyswojenia, jak się może wydawać.

           Tę powieść kupiłam już jakiś czas temu. Nawet już nie pamiętam czy pod koniec zeszłego roku, czy na początku tego. Ale w sumie to jest nieważne. Zakupiłam, bo stwierdziłam, że może to być interesująca książka, taka, którą z chęcią przeczytam i pokocham od pierwszej strony. I tak w rzeczywistości jest, no prawie, nie do końca, bo mam kilka zastrzeżeń, ale jednak jest ona zachwycającą książką, o której będę pamiętała, gdyż kto wie, może w Polsce ukaże się kolejny tom?

           Zacznę może od opisania pokrótce fabuły i bohaterów historii. Akcja jest umiejscowiona we współczesnych Stanach Zjednoczonych (no, może nie do końca takich stricte współczesnych, bo chodzi mi o 2006 rok), gdzie żyje sobie rodzina Freelandów składająca się z mamy Sylvii, ojca Johna, starszego syna Daniela i młodszego – Martina. Jest jednak jeszcze jeden członek tej rodziny, a mianowicie Ian Maayrkas, który został przygarnięty przez Johna, kiedy biedny szesnastolatek został sam na świecie, zupełnie sam. Daniel z Ianem są dla siebie jak bracia, opiekują się młodszym, bo tylko trzynastoletnim Martinem, są dla niego niesamowicie ważni.
           Daniel, urodzony w 1984 roku, ma w chwili rozpoczęcia książki dwadzieścia dwa lata. Studiował fizykę na Uniwersytecie w Phoenix w Arizonie. Bardzo interesowały go gry komputerowe RPG. W ostatnim czasie jego ulubioną była gra o nazwie Hyperversum. Na stronie 10 w książce, tak opisana jest gra:

            Hyperversum to akronim hyper universum – hiperwszechświata. Był to najlepszy dostępny na rynku produkt rozrywkowy, doceniony przez miliony graczy na całym świecie. Światy tworzone przez Hyperversum były naprawdę realistyczne i dopracowane w każdym szczególe. Prosty wizjer 3D i rękawiczki z optycznego włókna, które można było podłączyć do każdego komputera, pozwalały graczowi na przeżycie przygody z subiektywnej perspektywy. Grze towarzyszyła iluzja, że naprawdę jest się istniejącą w niej postacią. […] Byłaby to naprawdę wiarygodna iluzja, gdyby tylko odtworzono jeszcze zmysły dotyku, smaku i węchu.”

           Ian Maayrkas to dwudziestosześcioletni absolwent wydziału historii średniowiecznej. W momencie poznawania całej książki mieszkał we Francji, gdzie zbierał potrzebne materiały do doktoratu na temat historii pewnych Francuskich rodów biorących udział w bitwie 27 lipca 1214 roku pod Bouvines. Razem z Danielem i jego dziewczyną – Jodie, oraz z Martinem grywają w Hyperversum.

           Pewnego razu, kiedy Ian wrócił do Stanów na tydzień, przyjechał odwiedzić rodzinę, zasiadł ze swoją drużyną oraz dwójką znajomych Daniela – Carlem i Donną do gry, którą wszyscy uwielbiali. Tym razem, to właśnie sam dwudziestosześciolatek stworzył świat i fabułę, w których mieli się poruszać nasi bohaterowie. A stworzył ją właśnie na podstawie tego, o czym pisał doktorat. Ich postacie przeniosły się do średniowiecznej Francji, do roku 1214, kiedy miejsce miała bitwa pod Bouvines. Wrzucił tam wszystko, o czym bardzo dużo czytał. W szczególności bardzo interesowała go Isabeau de Montmayeur, można by rzec, że zakochał się w niej od pierwszej chwili, gdy ją ujrzał… na portrecie oczywiście. Nie wiedział jednak, że w najbliższym czasie osobiście ją pozna. No ale któż by się tego spodziewał? Hyperversum to przecież była tylko nieszkodliwa gra, która tak naprawdę nie pozwalała na prawdziwe wejście do świata, w którym aktualnie toczyła się rozgrywka, prawda?

           Książka podzielona jest na 56 rozdziałów różnej długości, czasem są dłuższe, czasem krótsze, jednak wszystko się wyrównuje, gdyż nieważne przez ile stron ciągnie się dany rozdział, wszystko czyta się bardzo szybko. Przerazić niektórych może również liczba stron, bo jest to aż 743! Ale naprawdę akcja idzie błyskawicznie i nie ma co się martwić, że będzie się tę książkę czytało przez długi czas. Ja zaczęłam czytać w sobotę, 25 maja, a skończyłam wczoraj. Skończyłabym szybciej, jednakże wiadomo: szkoła, nauka i lekcje. Myślę, że wszystkim udałoby się w krótkim czasie przeczytać „Hyperversum”, gdyż jest to naprawdę ciekawa powieść z niesamowitym wątkiem rozwijającym się w szybkim tempie, co tylko daje ogromnego plusa tej powieści.

           Jedynym minusem, który naprawdę dostrzegłam to, to że autorka czasem ucina po prostu wątek, jakby coś pozostało niedokończone. Owszem, nie może przez sto kolejnych stron opisywać wypadu kogoś tam gdzieś tam po coś tam. Jednak czasem wystarczyłoby zdanie wyjaśnienia, albo chociaż kilka. To jest jedyna rzecz, która mi się nie podoba, gdyż czasem nie miałam pojęcia co się stało, tak szybko autorka mknęła z wątkiem.

           Hyperversum to powieść fantastyczna, nie historyczna, jak mogłoby się wydawać, i sama autorka podkreśla to w nocie na końcu książki. Są jednak wplecione prawdziwe fakty historyczne, co nieco urozmaica powieść. Wszystko jest niesamowite, Cecilia Randall miała naprawdę świetny pomysł, mimo że zbliżonych powieści na rynku jest pewnie bardzo dużo. Uważam jednak, że ta jest naprawdę wyjątkowa i warta zajrzenia w wolnym czasie. Mam nadzieję, że w Polsce zostanie wydany kiedyś drugi tom - Il Cavaliere del Tempo (na stronie wydawnictwa Esprit zostało przetłumaczone jako Rycerz Czasu). Nie będę zdradzała dokładnego zakończenia powieści, ale skończyła się naprawdę niespodziewanie, najpierw trochę smutno, ale potem odzyskałam nadzieję na dalsze losy Iana i, prawdopodobnie, jego przyjaciół.

★★★★★★★★☆☆

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Czytam fantastykę"


ODAUTORSKO

To już prawdopodobnie, znaczy na pewno, ostatnia recenzja w maju. Już niedługo wakacje, więc recenzji będzie jeszcze więcej. Przynajmniej taką mam nadzieję. Po „Hyperversum” przyszła pora na Miasto kości. Miło wspominam tę powieść i chętnie rozpoczęłam jej czytanie kolejny raz. Jestem również podekscytowana, bo gdy przebrnę przez „Dary Anioła” to zabiorę się za serię „Piekielne maszyny”, choć Mechanicznego Anioła już czytałam, to wcale go nie pamiętam.
A jakie są Wasze najbliższe plany czytelnicze? Weekend już się zbliża, choć dużo uczniów chyba już dziś też ma wolne :D

4 komentarze :

  1. Również książka wywarła na mnie spore wrażenie i porwała od pierwszych stron, choć to gatunek zupełnie mi nieleżący. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam ale zaintrygowałaś mnie fabułą tej książki. Z chęcią bym zajrzała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i mimo pozytywnych odczuć raczej nie sięgnę po kontynuację, nie trafiła do mnie aż tak mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  4. recenzja dodana do wyzwania,
    pozdrawiam serdecznie :)
    Miłośniczka Książek

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka