Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

wtorek, 2 kwietnia 2013

Kroniki rodu Kane: Cień węża - Rick Riordan



Tytuł oryginału: The Kane Chronicles: Book Three: The Serpent’s Shadow
Tytuł polski: Kroniki Rodu Kane: Tom III: Cień węża
Autor: Rick Riordan
Data premiery: czerwiec 2012
Wydawca: Galeria Książki
Liczba stron: 419

„Od momentu, gdy młodzi magowie Carter i Sadie nauczyli się, jak podążać ścieżką bogów starożytnego Egiptu, wiedzieli, że odegrają ważną rolę w przywracaniu w świecie porządku – Maat. Nie spodziewali się jednak, że świat stanie się aż tak chaotyczny. Wąż chaosu, Apopis, uwolnił się i grozi, że za trzy dni zniszczy świat. Magowie są podzieleni. Bogowie znikają, a ci, którzy pozostali, są słabi. Waltowi, jednemu z najzdolniejszych uczniów Cartera i Sadie, nie pozostało zbyt wiele życia – czuje, że jego siły słabną. Ziya jest zbyt zajęta opieką nad zgrzybiałym bogiem słońca, Ra, żeby mogła być naprawdę pomocna. Czego może dokonać dwoje nastolatków z kilkoma jeszcze młodszymi uczniami?
Być może istnieje sposób na powstrzymanie Apopisa, ale jest on tak trudny, że może kosztować Cartera i Sadie życie – nawet jeśli im się powiedzie. Jednak aby mieć na to szansę, muszą zaufać obłąkanemu magowi, że ich nie zdradzi albo, co gorsza, nie pozabija. Trzeba być szalonym, żeby podjąć się tego zadania. Cóż, możecie zatem nazwać ich szaleńcami.
Zabawne sytuacje, niezapomniane potwory, nieustannie zmieniająca się drużyna przyjaciół i wrogów – w Cieniu węża tempo akcji nigdy nie zwalnia; trzeci tom jest wciągającym i w pełni satysfakcjonującym dopełnieniem trylogii Kroniki Rodu Kane‘ów.”
- od wydawcy

Kroniki Rodu Kane
Tom I | Tom 2 | Tom 3

                 Wreszcie udało mi się znaleźć czas na przeczytanie ostatniej części „Kronik rodu Kane” autorstwa Ricka Riordana, jednego z moich najulubieńszych autorów. Bałam się trochę w sumie czytać tę powieść, gdyż tak jak „Czerwona piramida” dostała pozytywną piątkę, tak druga część, czyli „Ognisty tron”, spadła niżej aż o półtorej oceny! Dlatego nie wiedziałam czego doświadczę tym razem, w książce, która zakończy całą serię i która może być wielkim rozczarowaniem, mimo że naprawdę w panu Riordanie pokładałam ogromne nadzieje po przeczytaniu serii o Percym Jacksonie. Czy się rozczarowałam „Cieniem węża”? Odpowiedź brzmi: tak. Trochę? Nie. Dość bardzo. 

                 W „Cieniu węża” znów spotykamy Cartera i Sadie Kane. Jednych z moich ulubionych bohaterów. Oboje znów muszą uratować świat, a raczej nie znów, a muszą dokończyć to co zaczęli w poprzednich częściach. Apopis powstał i czeka na odpowiedni moment, aby pożreć boga Słońca, Ra i wypełnić cały świat chaosem, którym sam jest. Rodzeństwo boi się jednak, że limit czasowy, który został na nich nałożony znów nie pozwoli im na sukces, jednak to dzieci z rodu Kane! Im zawsze się uda. 

                 Cała sytuacja się komplikuje jeszcze bardziej, kiedy Walt, jednej z najbardziej zaufanych uczniów Sadie i Cartera czuje się z każdym dniem coraz gorzej. Klątwa, która została na ród, z którego się wywodzi, ród z którego wywodził się również sam Tutenchamon, działa coraz mocniej i już prawie łapie młodego maga w sidła śmierci. Poza tym Sadie nie wie co on do niej czuje i co sama do niego czuje. Jest przecież jeszcze niesamowity Anubis, bóg życia pozagrobowego, w którym Sadie również się durzy. Wszystko dla naszej młodej bohaterki jest tak skomplikowane. Straciła już mamę, tatę, został jej jedynie Carter z rodziny. I Walt, który również niedługo może ją opuścić.

                 Przejdę teraz do sytuacji Cartera, piętnastolatka, który dawno temu stracił swoje spokojne życie podróżnika towarzyszącego Juliusowi Kane, swojemu ojcu. Teraz zmaga się z problemami, jako przewodnik Domu Brooklyńskiego, gdzie naucza młodych uczniów ścieżki bogów. Musi przewodniczyć tym wszystkim dzieciakom, które dopiero co zgłębiają tajniki niebezpiecznej magii. A jest jeszcze problem z Ziyą Rashid, ocaloną magiczką, w której uszebti nasz młodziutki bohater się zakochał. Teraz stara się utrzymywać z nią czysto przyjacielskie relacje, gdyż ona na nic innego mu nie pozwala. Zresztą, jest przecież w pierwszym nomie, Domu Życia, pomagając wujowi Cartera i Sadie: Amosowi, który został w „Ognistym tronie” najwyższym lektorem. Ziya opiekuje się również Ra, tak, dziwnie to brzmi, prawda? Skoro Ra jest najwyższym z najwyższych, bogiem Słońca, który przewodzi całej reszcie bóstw. Jednak kiedy został w poprzednim tomie obudzony przez rodzeństwo Kane, niestety, nie obudził się w swojej naturalnej postaci. Był starcem, w dodatku zdziecinniałym starcem, który nie ma pojęcia o niczym. 

                 Z tego, jak opisałam to wszystko może się wydawać, że książka mi się podobała. Ale wcześniej już pisałam, że się zawiodłam. Owszem. Styl Ricka Riordana pozostał niezmienny, dlatego udało mi się przeczytać tę książkę. Dalej niesamowicie oddaje wszystkie emocje i genialnie opisuje wydarzenia. Jednak to co zaserwował nam pan Riordan w trzecim tomie Kronik Rodu Kane, niezbyt mi przypadło do gustu, szczerze? Było nudne. Kilka razy odkładałam książkę i leżałam bezczynnie piętnaście minut, żeby trochę od tego odpocząć. Pewnie zdarzyło mi się kilka razy przysnąć między poszczególnymi rozdziałami, czego nie pamiętam, ale przed ostatnimi stoma stronami zrobiłam sobie dość długą drzemkę. Nie spodziewałam się tego po tym autorze. Nie po tym, jak genialna była seria „Percy Jackson i bogowie olimpijscy”. Nie po tym. Chętnie chciałam jednak poznać zakończenie tej serii, mimo że trzecia część nie spełniła moich oczekiwań. Bardzo przywiązałam się do Cartera i Sadie, Walta, Anubisa, Bastet. Czasem zdarzyło mi się uśmiechnąć do tego co czytałam. Dlatego książka nie jest koszmarnym gniotem. Nie mogłaby być ze względu na autora, mitologię egipską i śliczną okładkę. Niestety akcja była nudna. I to ujmuje tej pozycji. 

                Smutno mi stawiać „Cieniowi węża” tylko marną trójkę (3/6), ale nie mogę się przekonać do wyższej oceny. Zawiodłam się na tej serii bardzo. Mam nadzieję jednak, że seria o „Olimpijskich herosach” Ricka Riordana, której przeczytałam dopiero pierwszy tom nie okaże się być podobna do tej serii pod względem atrakcyjności. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkam się z tym autorem i światem przez niego wykreowanym, obojętnie z którą mitologią (a może już bez?), liczę na to, że to jednorazowy „wybryk”, gdzie akcja jest taka a nie inna i że kolejne pozycje pisane przez Ricka Riordana będą tak samo ekscytujące jak wszystkie (no prawie) jego książki. 

★★★★★☆☆☆☆☆

4 komentarze :

  1. mnie zawiodła ta książka.. nie wiem czy wy też tak macie, ale ja zwykle po nieudanej lekturze poza poczuciem zawiedzenia czuję też taki jakiś żal, że mogłam ten czas poświęcić jakiej wartościowej lekturze...
    przy okazji zapraszam do udziału w losowaniu książki :) szczegóły na:
    www.kreatywneteksty.blogspot.com
    lub
    https://www.facebook.com/StudioKreatywnegoCopywritingu?ref=hl

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nie ciągnie mnie do tej serii :D

    OdpowiedzUsuń
  3. pieeeekna reecenzja jak naaa zmeczona osoba :3 <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Już 16 kwietnia Wydumamy Brednie! Wszystkich miłośników książek zapraszamy do odwiedzenia
    naszej strony www.wydumanebrednie.pl. Przenieście się z nami do świata literatury. Poznajcie
    opinie innych na temat Waszych ulubionych książek i wypowiedzcie się sami. Bądźcie na bieżąco z
    wydarzeniami literackimi! Niech facebook nie będzie jedyną książką, którą czytacie! Znajdźcie czas dla
    książek!
    http://imageshack.us/photo/my-images/197/wydumanebrednie1.jpg/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka