Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 24 marca 2013

Zbuntowana - Veronica Roth



Tytuł oryginału: Insurgent
Tytuł polski: Zbuntowana
Autorka: Veronica Roth
Data premiery: październik 2012
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Liczba stron: 368

Jeden wybór może cię zmienić.
Jeden wybór może cię zniszczyć…

Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja), Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość) - to pięć frakcji, na które podzielone jest społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago. Każdy szesnastolatek przechodzi test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii musi wybrać frakcję. Ten, kto nie pasuje do żadnej, zostaje uznany za bezfrakcyjnego i wykluczony. Ten, kto łączy cechy charakteru kilku frakcji, jest NIEZGODNY i musi być wyeliminowany…

Dzień, w którym Tris dokonała swojego wyboru, porzucając Altruizm dla Nieustraszoności, zburzył jej świat, pozbawił rodziny, zmusił do ucieczki, ale i połączył z Tobiasem – Nieustraszonym o stalowych oczach jego uczucie pomaga jej przetrwać wśród nieustannej walki, śmierci i krwi. Tylko on rozumie dręczący ją żal i wyrzuty sumienia. I tylko on zna jej tajemnicę…

Konflikt pomiędzy frakcjami zmienia się w wojnę, łowcy zawzięcie tropią NIEZGODNYCH. Wśród Nieustraszonych szerzy się zdrada. A Tris staje przed nowym wyborem – jeszcze bardziej nieuniknionym i jeszcze bardziej dramatycznym. Czy zaryzykuje wszystko, żeby ocalić tych, których kocha?
- od wydawcy

                   Bałam się zaczynać tę książkę, gdyż nie wiedziałam co przyniesie mi jej przeczytanie. Mimo, że pierwszej części wystawiłam czwórkę, nie jestem do końca przekona co do tej oceny. Dobrze zrobiłam, czy też nie? Wiedziałam, że druga część da mi odpowiedź na to pytanie i bałam się, że rozczaruję się, jak nigdy. Na szczęście, moje zamartwianie się było bezcelowe. Mimo ogromnego podobieństwa do „Igrzysk śmierci”, seria o pięcio-frakcyjnym społeczeństwie podbiła moje serce. Czytając drugi tom, czyli „Zbuntowaną”, nieraz miałam dreszcze i łapałam się na tym, że bicie mojego serca przestawało bić na chwilkę. Raz czy dwa nawet płakałam. Mogę teraz śmiało powiedzieć, że bardzo się cieszę, że dałam szansę młodej autorce, Veronice Roth, i przepraszam, że wątpiłam w jej talent i pomysłowość.

                   Wydarzenia rozpoczynają się dokładnie tam, gdzie zakończyły się w części pierwszej. Tris wraz z Tobiasem i resztą Nieustraszonych uciekają ze swojej frakcji w poszukiwaniu schronienia gdzieś indziej. Wiedzą, że tam nie mogą zostać. Wiedzą, że muszą obalić rządy Erudycji, na której czele stoi Jeanine Matthews. Muszą zrobić wszystko, żeby ocalić „państewko”, w którym żyją. Muszą coś zrobić, bo jeśli nie oni, to nikt, a wtedy Jeanine stanie na czele wszystkiego, zabije wszystkich, którzy tylko jej przeszkodzą. Tobias i Tris wiedzą, że nie mogą do tego dopuścić, jako Nieustraszeni mogą temu zapobiec. Tylko pytanie: jak? Dwójka głównych bohaterów zmaga się z ogromnymi problemami, stojącymi na drodze w ich życiu. Dziewczyna przenosząc się z Altruizmu, wiedziała że nie będzie łatwo, nie miała jednak pojęcia, co może jeszcze ją spotkać, a przecież ledwie skończyła szesnaście lat, przeszła testy, dzięki którym otrzymała miano prawowitego Nieustraszonego, a tu już świat spadł jej na głowę. Czy da sobie radę? Nie ma wyjścia, jednak wszystko będzie zmierzało do końca, aż nasza bohaterka straci we wszystko wiarę, gotując się do śmierci.

                   Akcja w tym tomie nie pędzi z zawrotną prędkością, choć idzie stosunkowo szybko. Pełna jest niespodzianek, odpowiedzi na pytania, które piętrzyły się przez cały poprzedni tom. Nie pozawala na chwilę wytchnienia, zapiera dech w piersiach i jej bieg zmienia się w najmniej spodziewanym przez czytelnika momencie. Czytałam tę powieść z oczami jak spodki i ludzie w komunikacji miejskiej patrzyli się na mnie jak na ufoludka, ale warto było. Nawet w ogromnym tłoku, gdzie nie miałam miejsca na wygodne trzymanie otwartej książki i przewracanie stron co kilka chwil. Ja musiałam, po prostu musiałam, dowiedzieć się co będzie dalej. Jakieś moje rozczarowanie było, kiedy skończyły mi się literki, układające się w zdania na ostatnich stronach tej książki.

                   To co zawiera się w „Zbuntowanej” zasługuje na ogromną pochwałę. Autorka w drugiej części pokazała tak naprawdę prawdziwość wszystkich bohaterów i ogromne niebezpieczeństwo, jakie na nich czyha. Do tej pory byłam święcie przekonana, że to wszystko okaże się być wymysłem Tris, która jest głupiutką dziewczynką nie dającą sobie rady. Owszem, były i tutaj momenty, kiedy mnie irytowała swoim zachowaniem, ale to tylko kilka razy. Da się przeżyć. Poza tym wszystko jest niemalże idealnie złożone. Każde wydarzenie, każda decyzja. Nie ma monotonii, która czasem sprawia że cała książka jest już do chrzanu mimo genialnego pomysłu. Ten tom podobał mi się bardzo, prawie tak samo bardzo jak cała seria „Igrzysk śmierci”. Uważam, że Veronica Roth odwaliła kawał dobrej roboty pisząc tę część.

                   Teraz jedyne co mi pozostało to z niecierpliwością czekać na premierę trzeciej i ostatniej już części o Tris i Tobiasie, której angielski tytuł brzmi: Convergent, a na portalu lubimyczytac.pl wpisana data wydania to październik 2013 roku, czyli w sumie już niedługo! „Zbuntowana” zasługuję na piątkę z plusem, gdybym wyżej oceniła „Niezgodną”, to ten tom pewnie dostałby samą piątkę, jednak wtedy nie miałam jeszcze jasnego spojrzenia na całą serię i chcę jakoś wynagrodzić tamto niedomówienie. Serdecznie polecam i „Niezgodną” i „Zbuntowaną” fanom „Igrzysk”, ale i nie tylko, bo naprawdę warto, wiele można się nauczyć, poznać po części prawdę o ludziach i o ich naturze, o której sami nie mają bladego pojęcia. 

★★★★★★★★☆☆

ODAUTORSKO
              No i jest kolejna recenzja! Tak się cieszę, że chęć pisania znów wróciła, bo im szybciej skończę jeszcze dwie zaległe recenzje, tj. „Księżyca w nowiu” i „Kręgu”, tym szybciej będę znów mogła czytać bez wyrzutów sumienia inne książki! Ta recenzja jest już znacznie lepsza od swoich poprzedniczek, przynajmniej tak mi się wydaję, mam nadzieję, że też tak uważacie i cieszycie się, że znów (chyba) będę w miarę regularnie dodawała posty.

6 komentarzy :

  1. Racja, druga część wypada o wiele lepiej od swojej poprzedniczki. Ciekawa jestem, jak autorka zakończy całą serię :) z niecierpliwością czekam na recenzję "Kręgu". Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie. Dopisuję ją do swojej listy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie również. Z chęcią bym zajrzała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę sobie zapisać jej tytuł, bo wydaje mi się że ta książka mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... Muszę w końcu dorwać tę powieść w swoje ręce. Przyznam, że ja także miałam wobec niej wątpliwości, które całkowicie udało Ci się rozwiać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsza czesc zaslugiwala na ogromna pochwale. Z druga czescia jest podobnie :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka