Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

sobota, 15 grudnia 2012

Królowa Zdrajców - Trudi Canavan



Tytuł oryginału: The Traitor Queen: Book Three of the Traitor Spy Trylogy
Tytuł polski: Księga trzecia Trylogii Czarnego Maga: Królowa Zdrajców
Autorka: Trudi Canavan
Data premiery: sierpień 2012
Wydawca: Galeria Książki
Liczba stron: 608

„Wydarzenia w Sachace zmierzają do punktu kulminacyjnego, gdy Lorkin powraca po kilku miesiącach spędzonych wśród buntowników. Królowa Zdrajców powierza mu doniosłe zadanie wynegocjowania przymierza między jego ludem a Zdrajcami. Lorkin musi zostać budzącym postrach czarnym magiem, aby móc okiełznać potęgę całkowicie nowego rodzaju mocy wykorzystywanej do tworzenia klejnotów. Wiedza ta może przynieść zmiany w Gildii Magów lub sprawić, że Lorkin na zawsze pozostanie wygnańcem.

Królowa Zdrajców to triumfalne zwieńczenie „Trylogii Zdrajcy” zapoczątkowanej przez Misję Ambasadora i rozwiniętej w tomie pod tytułem Łotr.”
- od wydawcy

               Niestety to już koniec. Jest mi tak koszmarnie smutno z tego powodu, iż „Trylogia Zdrajcy” została już zakończona. Nie wiedziałam czego się spodziewać, natomiast wiedziałam, że będzie to coś wow, wielkiego i niesamowitego. Tak też się właśnie stało „Królowa Zdrajców” okazała się najbardziej emocjonującym tomem ze wszystkim, zdarzyło mi się nawet płakać kilka razy podczas czytania. Ale o tym później. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że udało mi się dopaść tą książkę w swoje łapki, nie było łatwo, sama kupować jej nie chciałam, gdyż nie mam ani poprzedniej trylogii, ani nie mam tomów z tej, nie opłacałoby mi się to po prostu, jeśli miałabym już kupić to obie serie wchodzące w całość. Nałaziłam się po tych bibliotekach i szukałam, ale żadna nie miała w ogóle jeszcze kupionej, wiadomo jak to teraz, ucinają dofinansowanie na biblioteki publiczne. Idąc więc do Mediateki nie myślałam o tym, że od razu pójdę na fantastykę i poszukam tego pod literką C. Jednak nóżki zaprowadziły mnie tam nieco później, i ku mojej radości znalazłam to na co tak długo czekałam! Skakałam ze szczęścia: autentycznie! No, ale żeby nie opowiadać Wam więcej o mojej euforii, przejdę do dalszej części recenzji, na którą pewnie już długi czas czekacie.

               Może zacznę trochę od fabuły. A więc wszystko dzieje się na płaszczyźnie czterech wątków: pierwszy – Lorkin, który jest głównym bohaterem całej trylogii, zamierza wrócić do domu i przekazać Gildii informacje zdobyte od Zdrajców, części ludu Sachaki, którzy pragną zmienić rządy w tym państwie; drugi – Dannyl, Ambasador Kyralii w Sachace, ten wątek łączy się z wątkiem Lorkina, gdyż chłopak ten był asystentem Ambasadora. Kyraliański Mag musi pomóc synowi Sonei w ucieczce, do czego przyczynia się również jego przyjaciel poznany w Sachace; trzeci – Sonea, Czarny Mag, który ma zakaz opuszczania i Gildii, całej Kyralii, rusza do Sachaki by nieść pomoc swojemu synowi i ostatni, czwarty – Ceryni, który musi ukrywać się przed Skellinem, który zamierza przejąć jego majątek i władzę w podziemnym półświatku. To taki mega wielki skrót. Więcej dowiedzieć się można czytając całą trylogię.

               Styl autorki nieco się zmienił, według mnie, ale to bardzo dobrze, bo to znaczy, że Pani Canavan się rozwija pod względem pisarskim i stara się naprawiać wszystkie niedociągnięcia. Czasem się zastanawiam również, ba, czasem, ZAWSZE, jak można mieć tak genialne pomysły! Owszem, ja czasem też wpadnę na coś ciekawego, wręcz oryginalnego, jednak w życiu nie napisałabym historii składającej się z dwóch trylogii i każdy z tomów miał po 600 stron! A ona ma na swoim koncie jeszcze „Erę Pięciorga” i jeśli Wikipedia nie kłamie to czeka nas jeszcze przynajmniej jedna seria od tej autorki.

               Czytając każdą kolejną stronę czułam takie nieprzyjemne uczucie, które sprawiało, że robiło mi się smutno. To pewnie dlatego, że koniec był bliski, a ja na nowo zakochiwałam się w każdym z bohaterów. Ich przygody, całe historie i przemyślenia są niesamowicie ciekawe, że aż czasem żałuję, że nie jestem Nowicjuszką w Gildii Magów albo młodą Zdrajczynią czy też kimkolwiek innym.

               W kilku słowach: „Królowa Zdrajców” jest cudownym zwieńczeniem całej historii, niesamowite, magiczne, cudowne. Można tak wymieniać i wymieniać. Cicho wierzę, że autorka postanowi jeszcze coś kiedyś napisać o losach Lorkina, Lilii, Anyi, Sonei i innych (tom wcale nie skończył się tak, jakby miało nie być końca). Wierzę, że Pani Trudi Canavan nie przestanie pisać i nie zawiedzie swoich fanów (bo jak to tak można!) i coraz więcej ludzi będzie zachwycało się jej powieściami. Daję 6 na 6 nie tylko temu tomowi, ale i całej trylogii i samej autorce: za pomysł, wytrzymałość i chęci w przekazaniu tego dalej. Dziękuję.

★★★★★★★★★★

4 komentarze :

  1. Ta seria mnie nie interesuje, niemniej jednak napisałaś ciekawą opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeszcze nie jestem całkiem przekonana do serii, chociaż mam ją na uwadze :) jedną z książek niedawno widziałam w Biedronce w atrakcyjnej cenie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Slyszalem, ze dobra jest ta ksiazka, ale chyba raczej nie dla mnie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa tej historii i kiedyś na pewno przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka