Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 5 października 2012

Na Zachodzie Bez Zmian - Erich Maria Remarque



Tytuł oryginału: Im Westen nichts Neues
Tytuł polski: Na zachodzie bez zmian
Autor: Erich Maria Remrque
Data premiery: 1974
Wydawca: Wydawnictwo Literackie (Biblioteka Klasyki Polskiej i Obcej)
Liczba stron: 218

„Nowy przekład Ryszarda Wojnakowskiego. Powieść ‘Na Zachodzie bez zmian’ należy do najgłośniejszych dzieł literatury XX wieku. Jej bohaterowie, podobnie jak sam autor, należą do straconego pokolenia: pokolenia, którego młodość przepadła w okopach pierwszej wojny światowej. Osiemnasto-, dziewiętnastolatkowie trafiają na front niemal prosto ze szkolnej ławy, namawiani przez nauczycieli do spełnienia obowiązku wobec ojczyzny. Czymże jednak jest ten obowiązek, pytają siebie, świadomi, że strzelają do takich jak oni młodych, tęskniących za domem i pokojem i pytających o sens wojny wrogów. Okrucieństwo machiny wojennej, w której są zaledwie trybikami, odbiera im najpierw poczucie człowieczeństwa, a w końcu i życie. I w tym sensie są oni dosłownie? Straconym pokoleniem? Mistrzowskie wniknięcie w emocje bohatera, gwałtowność opisu ataków z lądu i powietrza, atmosfera nieuchronności śmierci ? wszystko to sprawia, że Na Zachodzie bez zmian do dziś przejmuje grozą. Erich Maria Remarque (1898-1970), nim zyskał sławę dzięki pacyfistycznej powieści Na Zachodzie bez zmian, parał się dziennikarstwem, był też księgowym i organistą. Po dojściu do władzy Hitlera książki Remarque’a trafiły na stos, a ich autor został pozbawiony obywatelstwa niemieckiego. Lata II wojny światowej spędził w USA, gdzie powstała jedna z jego najlepszych powieści ‘Czas życia i czas śmierci’. Autor ‘Łuku triumfalnego’ nie był eksperymentatorem. Uznanie czytelników i krytyki zdobył za jędrny styl, publicystyczną aktualność tematyki, mistrzowskie budowanie scenerii i sylwetek bohaterów. Dom Wydawniczy REBIS spośród jego utworów opublikował m.in. ‘Trzech towarzyszy’, ‘Nim nadejdzie lato’, ‘Hymn na cześć koktajlu’, ‘Cienie w raju’, ‘Noc w Lizbonie’, a także w nowym przekładzie Ryszarda Wojnakowskiego ‘Łuk triumfalny’.”

- opis na „Na zachodzie bez zmian” wydawnictwa Rebis, 2010

               Będąc już w gimnazjum zetknęłam się z utworami, podobnymi temu, które właśnie recenzować będę. „Kamienie na szaniec”, „Dywizjon 303” czy też „Pamiętniki  z Powstania Warszawskiego” oraz wiersze przeróżnych poetów, opisujących wojnę w przeróżny sposób. Nie jest to literatura prosta do przeczytania oraz analizowania, jednak nie każdy opis owej wojny, czy to pierwszej czy to drugiej, jest taki sam, niektóre wychwalają bohaterów pod niebiosa, uważając iż na wojnie mogą pokazać, jacy to oni są dzielni i bohaterscy. Są jednak również utwory, powieści ukazujące wojnę, jako najgorszą rzecz, która może się przytrafić ludziom na całym świecie, taka właśnie jest historia bohaterów „Na zachodzie bez zmian”. Jest ona o okrucieństwie wojny, okropnych warunkach, w których musieli żyć niespełna dwudziestoletni bohaterowie, rzuceni po prostu na głęboką wodę. Jednego dnia byli w szkole, gdzie uczyli się matematyki, fizyki i tego typu rzeczy, które rzekomo miały im się przydać w dalszym życiu. Jednak następnego dnia zostało im wyperswadowane, że koniecznością jest zgłoszenie się dobrowolnie na front. I po cóż też naszym bohaterom, którzy byli, a nawet dalej uczniakami, matematyka i inne rzeczy, których uczyli się w szkole zdadzą się na wojnie, gdzie najważniejsza jest wygrana bitwa oraz wymordowanie jak największej liczby osób po stronie przeciwnej. Nad tym można się głowić i głowić, przeróżni ludzie już chcieli dowieść, że wojna to tylko niepotrzebne zjawisko, które wyniszcza człowieka nie tylko fizycznie, ale i psychicznie, a młodzież w wieku szkolnym, ale i nie tylko, jest bardzo podatna na zmiany w swojej psychice po czymś tak okrutnym. Zaraz przekonacie się sami, jakie były realia Pierwszej Wojny Światowej, nie zawsze było tak kolorowo, jak to w swoich wierszach opisuje na przykład bardzo wielu poetów. 



               Powieść Remarque’a pod tytułem „Na zachodzie bez zmian” jest moja lekturą, którą właśnie omawiamy na lekcjach podstawowego języka polskiego (mam również język polski w wersji rozszerzonej, gdzie również omawiamy literaturę wojenną, ale nieco inną i o tym mówić więcej nie będę). Właściwie można to wywnioskować już po zdjęciu, gdzie mam pozaznaczane cytaty dotyczące stosunków bohaterów do wojny i do zabijana. Dowiedziałam się, że będziemy ją przerabiać tydzień po rozpoczęciu roku. W mojej szkolnej bibliotece, był niestety tylko jeden egzemplarz, który został wypożyczony. Ja, jako osoba kochająca czytać książki, jestem zapisana do 3 lub 4 (dokładnie nie pamiętam) bibliotek. W żadnej z nich książki owej nie było. Jednak moja siostra znalazła w swojej bibliotece i pożyczyła ją dla mnie, jak się później okazało, miałam własny egzemplarz w drugim mieszkaniu (został jednak on pożyczony). Tak więc, sporo czasu minęło odkąd dostałam w swoje ręce ową powieść.

               Początkowo byłam do niej niezbyt optymistycznie nastawiona, mimo iż kocham „Kamienie na szaniec”, to jednak „Na zachodzie bez zmian”, jest nieco inne, bardziej poważne, w końcu to lektura licealna (no akurat w moim przypadku, bo nie każdy nauczyciel polskiego ją wybiera),  to też nieco się bałam. Jestem osobą, która ma ogromną wyobraźnię, jeśli chodzi o przewijanie mi się obrazów, które przeczytam, w głowie. I nawet najdelikatniejsza wzmianka, na przykład o krwi, albo śmierci, u mnie wygląda jak azjatycki horror. Czasem mi się robi po prostu słabo, niedobrze i przerywam lekturę, choć tak bardzo chcę ją skończyć i dowiedzieć się, co będzie dalej. Miałam tak przy „Requiem dla snu”, ale o tym innym razem, bo to inny rodzaj literatury. Tak więc, przeczytałam może ze czterdzieści stron, a potem odłożyłam ją i czytałam moje stosikowe pozycje. Jednak w środę, na dwóch, blokowych lekcjach języka polskiego, okazało się iż mamy przygotować prezentację na temat, który się wylosuje. Nie miałam większego wyboru, musiałam ją skończyć, gdyż nie uśmiechało mi się dostanie jedynki z języka polskiego. W ciągu czterech godzin dobrnęłam prawie do samego końca. Około 22 godziny położyłam się już spać, sądząc, iż te wszystkie cytaty oraz fragmenty, które wybrałam niezmiernie mi się przydadzą i więcej ich potrzebować nie będę. Okazało się, iż bardzo dobrze, że tak zrobiłam, bo a. rano bym nie wstała do szkoły, b. więcej nie było ich potrzebnych, zaznaczyłam ich nawet sporo za dużo, niektóre w ogóle mi się nie przydały, ale mam satysfakcję z dobrze zrobionej pracy domowej.

               Powieść ta, opowiada o grupce szkolnych przyjaciół, którzy zostali namówieni przez swojego profesora na zaciągnięcie się do wojska. W tamtych czasach, gdyby się go nie posłuchali, oznaczałoby to zniewagę jego autorytetu, która wtedy była ogromna. Dokładnie tych klasowych przyjaciół było ośmiu: Paweł Bäumer, główny bohater, który jest jednocześnie narratorem, Albert Kropp, „który z nas wszystkich myśli najściślej i dlatego jest dopiero frajtrem”, Müller, „który jeszcze taszczy z sobą podręczniki szkolne, marzy o maturze wojennej i w ogniu huraganowym kuje formuły fizyczne”, Leer, „który zapuścił długą brodę i ma szczególne upodobanie do dziewczynek z burdelu oficerskiego”, Tjaden, „chudy ślusarz, […] największy obżartych kompanii. Zasiada szczuplutki do jedzenia, a wstaje gruby jak brzemienna pluskwa”, Haie Westhus „kopacz torfu, który z łatwością może ująćw dłoń bochen komiśnego chleba i zapytać Zgadnijcie no, co mam w garści, Detering – „chłop, który myśli tylko o swej zagrodzie i żonie” oraz Stanisław Kaczyński, czyli „przywódca naszej grupy, wytrwały, sprytny, przebiegły, czterdziestoletni […]”. Poza Kaczyńskim, cała reszta miała lat osiemnaście lub dziewiętnaście. Koszmarny wiek, żeby iść i walczyć o ojczyznę.

               Powieść ta, zawiera wiele uczuć i przeżyć wewnętrznych głównego bohatera, czyli Pawła, przeważają raczej te smutne, koszmarne, okrutne, wszystko co się dzieje sprowadza się do okrucieństwa i głównie tych złych emocji. Wojna dla tej grupki przyjaciół, ale na pewno i dla innych żołnierzy, nie tylko po pruskiej stronie, jest trudna, niełatwo im przystosować się do nowych warunków, do codziennej śmierci, którą są zmuszeni oglądać, do głodowania, nie każdy miał lekko podczas pokoju, gdyż nie wszyscy mieli zapewnione dobre zarobki i tego typu sprawy, ale jakoś im się żyło i wszystko było mniej więcej w porządku. Teraz zostali odcięci od tego co było i muszą się szykować na to co będzie, a nie wiadomo przecież ile taka wojna może trwać. Bohaterowie zdawali sobie sprawę, że mogą nigdy nie wrócić do domu, ich rodziny mogą już nigdy nie zobaczyć swoich dzieci, krewnych, wujków i ojców. No takie są realia wojny, ja mam szesnaście lat, żyje w kraju, gdzie jest podobno bezpiecznie, gdzie nie ma wojny, jedynym zagrożeniem są ludzie przeważnie chorzy, z jakimiś zaburzeniami psychicznymi, wypadki samochodowe i tego typu katastrowy spowodowane przez człowieka, jak i przez naturę, jednak wiem, jestem tego stuprocentowo pewna, że w życiu nie dotknie mnie coś takiego, jak wojna. Nie w tych czasach. Dlatego nie jestem sobie w stanie nawet wyobrazić, jakim koszmarem było to dla nich, dla ledwie dziewiętnastoletnich żołnierzy, którzy mieli przed sobą całe życie, mogli założyć rodziny, mogli zdać maturę, potem znaleźć prace, żyć, po prostu żyć jak wolni ludzie. Niestety nie taki los przewidziało dla nich życie. Zostali zamknięci w klatce wojny, obdarci z uczuć i współczucia, stali się żywymi trupami, jak to gdzieś padło na której stronie książki. Według mnie ich człowieczeństwo gdzieś zaginęło, życie się skończyło, zostało im właściwie tylko ciało, no bo co z tego, że żyją, jeśli, o ile, wojna się by skończyła, to potem nie byliby wstanie wrócić do swoich dawnych zwyczajów, tradycji, zabaw z przyjaciółmi. Przecież nie da się zmienić życia tak z dnia na dzień, znaczy, jest to możliwe, jeśli ze szkolnej ławy idzie się na wojnę, ale wracając z wojny, nikt nie jest w stanie wrócić do tego co było przedtem. Jest to największe wyzwanie dla tych, którzy powrócili potem do domu. Paweł jest według mnie wzorem do naśladowania, znaczy nie tylko on, bo każdy z tych młodzieńców, zasługuje na szacunek i pamięć przez czytelnika. Oni, jako jedni z niewielu cieszyli się z błahych rzeczy, takich jak gra w karty, dokładniej w skata, pod gołym niebem czy też zwykłe jedzenie, którego nie zawsze było wiele. Im udało się zachować resztki swojego człowieczeństwa, którego zostali pozbawieni już na samym początku. Pomagali sobie wzajemnie, zżyli się ze sobą, byli jak rodzina, której nie było przy nich na froncie. Było im ciężko, ale wiedzieli, że muszą codziennie dawać sobie radę, inaczej po prostu odeszliby z tego świata, co i tak ich czekało, nieważne czy za dzień, czy za tydzień, czy jak się skończy wojna. Nie wiedzieli czy dożyją do zawarcia przez państwa pokoju. Nie byli pewni tego, co przyniesie im jutro, a mimo to, mieli nadzieję, starali się żyć jak ludzie, po prostu, jak ludzie. Nie zawsze, a nawet nigdy, nie było łatwo, ale oni trzymali się razem, wiedzieli, że tak, nigdy nie umrą, zawsze będą żyli w swoich sercach, nawet jeśli ich ciało umrze, zostaną postrzeleni czy uduszą się gazem. Zachowywali się, jak podstawowa jednostka społeczeństwa, jak rodzina, która zawsze jest ze sobą niezależnie od wszystkiego.

               O takich książkach, nie można mówić, że są rewelacyjne, fenomenalne czy też są świetne. Takie książki są klasyką, którą każdy musi znać, są faktem, przecież na wojnie mogło, a na pewno tak było, o ile nie było sto razy gorzej. Do wojska zaciągnęło się wielu, takich jak oni, każdy miał swoją rodzinę, swoje marzenia, szkołę, obowiązki. Wielu z nich nigdy do tego nie powróciło, a wielu tak bardzo chciało. Ciężko jest mówić o tym, oceniać to, jak zwykłą przygodówkę czy fantastykę, jak pamiętnik, czy coś innego. Wiemy przecież, że to było naprawdę, że ludzie żyli w takich warunkach, musieli zabijać się wzajemnie. Osoba, taka jak ja, czyli dziewczyna, która nigdy nie żyła w czasach wojny ani tego typu rzeczy, nie jest w stanie opisać, wyobrazić sobie tego wszystkiego. Książki takie jak ta, są pewnym dziedzictwem, które należy przekazywać z pokolenia na pokolenie, żeby każdy wiedział, jak kiedyś było ciężko i dlaczego należy szanować to co się ma. Nigdy nie jesteśmy pewni jutra, ani tego co los nam przyszykował. Jesteśmy tylko aktorami na scenie, która jest Ziemią, światem, reżyserem, scenarzystą jest życie wraz z losem, którzy rzucają nas w wir wydarzeń, które nigdy nie dobiegną do końca.

               Oczywiście, jak każdej innej książce, i tej wystawię ocenę, jak się domyślacie po innych recenzjach tego typu książek, jak na przykład „Dziewczyna w zielonym sweterku” czy „Chłopiec w pasiastej piżamie” będzie to szóstka. Nie mogę dać ani oceny mniej. Mimo iż nie jest to o losach Polskich tak dokładnie, to jednak część Polaków brała udział w tej wojnie, którzy po stronie pruskiej, niektórzy po rosyjskiej, albo i po jeszcze innej. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że Polacy, jako naród istniał, mimo że naszego państwa nie było. Ja wielką patriotką nie jestem, ale takie rzeczy mnie ruszają i sądzę, że każdy powinien się z tego typu literaturą zapoznać. 

★★★★★★★★★★

3 komentarze :

  1. O Łuku można pisać i rozmawiać w nieskończoność. Arcydziełko w swej klasie.

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytałem do pracy maturalnej.
    świetnie napisana, szczególne zakończenie, które w filmie z 1979 jest zekranizowane doskonale.

    recenzja przeciętna, ale zapewne tylko z tego względu, że to nie literatura, która szczególnie Pani przypasowała - dobrze jednak, że ktoś zabiera się za takie małe analizy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham Remarque'a i właśnie zabieram się za "Na zachodzie bez zmian", polecam Ci "Dom marzeń" to piękna i ciepła opowieść, aż trudno sobie wyobrazić, jakim geniuszem musiał być autor, że potrafił piać tak różnorodnie.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka