Wszystkie recenzje, inne teksty, zdjęcia stosików i zdjęcia książek zamieszczone na blogu Siostry W Bibliotece są naszą własnością i nie zgadzamy się na ich kopiowanie bez naszej wiedzy i zgody.
(Na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 9 września 2012

BZRK #1 - Michael Grant



Tytuł oryginału: BZRK
Tytuł polski: BZRK
Autor: Michael Grant
Data premiery: 8 maja 2012
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Liczba stron: 352

„Witaj w nano – mikroskopijnym matrixie, gdzie niewidoczne armie decydują o losach ludzkości.
Tu toczy się ostateczna walka: szaleńcy kontra BZRK. Starcie niewidzialne dla wszystkich poza jego uczestnikami.

Noah i Sadie:
Wyrwani ze swoich rodzin i szkoleni do walki na poziomie nano, stworzą najbardziej niewiarygodny zespół, jaki widział świat.

Vincent:
Nie czuje nic, nie zależy mu na nikim. Prowadzi swoją prywatną wojnę z Bug Manem, największym żyjącym nanowojownikiem.

Charles i Benjamin Armstrongowie:
Bogaci, uprzywilejowani, fanatyczni – czy są twórcami najmroczniejszego spisku w dziejach ludzkości?

Nano to niezbadane terytorium – fascynujący świat do odkrycia. I tu o wszystko można zagrać…”

- od wydawcy


„- Pozwól, że opowiem ci o nano.”

           Z twórczością Michaela Granta zetknęłam się we wrześniu roku 2009, kiedy została wydana pierwsza część serii pod tytułem GONE. Zniknęli. Bardzo spodobał mi się styl autora i jego ciekawe pomysły. Wydawało mi się, że to tyle. Pan Grant skończy tę serię i po wszystkim. Szał dalej na niego będzie, ale znacznie mniejszy, no bo dlaczego miałby być, kiedy na jednej serii poprzestał? No ale się pomyliłam. W maju tego roku została wydana pierwsza część jego nowej serii pod tytułem BZRK. Nie powiem, że nie zaciekawił mnie tytuł, okładka i w ogóle kolejny pomysł jednego z moich ulubionych autorów. Kupić niestety książki w tamtej chwili nie byłam w stanie. Ograniczenie finansowe, zresztą na półkach stały jeszcze nieprzeczytane tytuły sprzed dwóch czy nawet i trzech lat. Wraz z pójściem do nowej szkoły nadarzyła się okazja, bym mogła przeczytać tę powieść. Pożyczyła mi ją nowa koleżanka z klasy. Pochłonęłam ją w cztery dni. I jedno słowo, które przychodzi mi na myśl to: REWELACJA.



BZRK - biot
           Akcja książki ma miejsce we współczesności. Londyn i Nowy Jork. Nanotechnologia. Coś osiągalnego, czy może niezupełnie? Gray McLure jest założycielem McLure Industries. Jego żona miała raka, a on za wszelką cenę chciał ją uratować. Wprawdzie jego plan zakończony został niepowodzeniem, Gray dalej odkrywał możliwości nanotechnologii, która miała pomóc jego rodzinie i prawdopodobnie innym ludziom. Ale nie od razu. Wszystko było objęte tajemnicą ze względu na nielegalność całego przedsięwzięcia. Jednak istniały dwie organizacje. Walczyły ze sobą ze względu na zupełnie różne poglądy na temat ludzkości i całego społeczeństwa. BZRK i AFGC. Berserk i Americastrong Fancy Gifts Corporation. Dobrzy i źli. Choć może obie organizacje były złe? Możliwe. Teraz tego nie dowiodę. Ale wracając do tematu.. BZRK posługiwało się biotami. Mikroskopijnymi stworzeniami, które były połączeniem meduzy, pająka, kobry i modliszki. Niszczyły nanoboty – „stworzonka”, którymi posługiwali się tikerzy z AFGC. Dwie płaszczyzny: rzeczywistość i tzw. bebechy. Ciekawie, czyż nie?

           Noah Cotton i Sadie McLure to główni bohaterowie nowej powieści Granta. Nastolatki, którzy zostali pozbawieni rodzin, zostali na tym świecie całkiem sami. Oboje są wściekli na tych, którzy spowodowali taki, a nie inny bieg zdarzeń. Brat Noaha – Alex – przez organizację BZRK znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. Po prostu zwariował. Za to AFGC zamordowało ojca i brata Sadie – Graya i Stone’a McLure’ów. Wciągnięci w niebezpieczną grę, z której nie mogą się wycofać. Przerażeni i zdezorientowani. Niemalże tracą zmysły. Ale żyją. I to najważniejsze. Bo ich udział w największym i najniebezpieczniejszym przedsięwzięciu jest niesamowicie istotny. Stawką jest życie młodych rekrutów. Wojna między dobrem a złem właśnie się rozpoczęła. A Ty, po której stronie chciałbyś walczyć?

AFGC - nanobot
           Nieco zbyt lakonicznie opowiedziałam o tych organizacjach. Właściwie to nie dowiedzieliście się niczego. Ale, ale. Już mówię. Berserk, inaczej BZRK. Rzekomo dobra organizacja, która zajmuje się niszczeniem nanobotów, jak już wspomniałam, należących do tikerów przeciwnej działalności. Powstrzymują AFGC przed „udoskonaleniem” ludzkości, która ma zakończyć erę buntu i sprzeciwu. AFGC pragnie opanować największe kraje, rozpoczynają od środka. Dosłownie. W bebechach rozgrywa się walka między dobrem a złem. Americastrong Fancy Gifts Corporation chce opanować świat i posiadać władzę absolutną. Chcą zmienić ludzkość, wyzbyć z niej całkowite cierpienie. Jednak to ciągnie za sobą nieprzyjemne konsekwencje. Ludzie-warzywa. To to co by ze wszystkich pozostało, gdyby wygrali. BZRK daje możliwość wyboru. Jeśli ktoś chce cierpieć – niech cierpi. I na tym polega ludzkość. Tak powinno być. Według mnie, według wszystkich, według BZRK.

           W powieści występuje naprawdę wielu bohaterów: Sadie, jako Plath, Noah jako Keats, Alex, brat Noaha, jako Kerouac, Ofelia, Niżyński, Wilkes, Vincent, Reinfield, Kaligula i Lear (BZRK) oraz Bug Man, Charles i Benjamin Armstrongowie, Burnowski, Jindal, Kim, Dietrich, One-up oraz Sugar Lebowski (AFGC). Każdy jest inny, każdy ma inne spojrzenie na świat, jednak każdy sam wybrał, po której stronie pragnie działać. Z tej „dobrej” strony najbardziej chyba polubiłam Niżyńskiego. Nie wiem dlaczego nawet, jest ciekawą postacią, która ma wiele do powiedzenia, pomaga wspólnikom, nawet jeśli wszystko się zakończy szybciej niż rozpoczęło. Wydaje mi się taki no… ludzki. A to trudne robiąc to, co robi. Natomiast z tej „złej” strony chyba nie polubiłam nikogo. Choć gdybym miała wybrać to wybrałabym chyba Sugar Lebowski. Teraz pytanie dlaczego… [SPOILER] pod koniec książki AFGC schwytało Keatsa i Plath na rozkaz Sugar. Jednak gdy doszło co do czego, kobieta  chciała ich wypuścić po to, by ratować siebie i swoją rodzinę. Dla swojej córki była w stanie poświęcić niemalże życie. Bo kto wie, czy bracia Armstrongowie – założyciele firmy i szefowie tej kobiety – by jej nie ścigali? Na pewno tak by było. No. To o bohaterach już chyba tyle.

           Książka porusza ciekawy temat. Jest nieco obrzydliwa i brutalna, to fakt. Dokładne opisy bebechów nieraz doprowadziły mnie do miękkich nóg i zawrotów głowy. Ale wytrzymałam i czytałam dalej. To było silniejsze ode mnie, a to znaczy, że książka jest naprawdę rewelacyjna. Bo gdyby nie była, bym jej nie czytała. Proste? No właśnie. Żadnych błędów nie wyłapałam. Jeden mankament – niestety trzysta pięćdziesiąt stron, jak na jeden tom to… zdecydowanie za mało! Niektóre wątki i opisy według mnie można by rozwinąć i jeszcze bardziej wzbogacić, ale może takie było założenie autora – krótko i na temat. No, w miarę krótko. Książka to absolutny hit! Porusza wiele ciekawych kwestii, które odnosić się mogą nawet do codziennego życia. Bo i takie, nie jest obce jej bohaterom. Ich egzystencja to nie jedynie poruszanie się po świecie nano, ale to również życie w makro. Czasem się zastanawiam co jest gorsze, a potem stwierdzam, że z dwojga złego wolałabym życie w bebechach. Tak. Dziwne może, bo robi mi się na tę myśl słabo, ale tam na sto procent jest mniej problemów niż tu. I tam nie masz szkoły! (Śmiech)

           Okładka mimo iż prosta, to ciekawa. Kojarzy mi się z „Igrzyskami śmierci” trochę, nie wiem czemu. Pomarańczowe fragmenty fajnie się odbijają. Ogólnie ciekawe całość wygląda. Nadaje książce… tego czegoś. To mi się podoba, bo jak właśnie mówiłam przy recenzjach THG – lubię to co proste, bo prostota jest niesamowita. Z tyłu jest ostrzeżenie przed okrutną i brutalną treścią, co mi się podoba, bo wtedy osoba, która to czyta robi to na własną odpowiedzialność. Została ostrzeżona. Ja dlatego miałam na początku mieszane uczucia co do tej powieści. Bałam się, że zacznę, a potem nie będę w stanie skończyć. Ale się udało! I jestem niezmiernie z tego faktu zadowolona. Warto przebrnąć. Może w jakiś sposób uodporniłam się na to całe okrucieństwo? Może. Zobaczymy przy innych książkach, niekoniecznie drugiej części tej serii, chociaż może. Wiem jedno: nie mogę się już doczekać kontynuacji.

           Co bym jeszcze mogła napisać? Hm. Jedynie wystawić ocenę już tylko mogę. Sześć na sześć bezapelacyjnie. Rewelacja, rewelacja i jeszcze raz: REWELACJA. Polecam każdemu o mocnych nerwach i psychice, choć ci, którzy pragną się sprawdzić również mogą przeczytać. Ja miałam obawy, wspomniałam gdzieś tam wyżej, że mi się nie uda, ale na szczęście udało się. No. Cóż mogę powiedzieć. Do czytania tej książki, ludzie!

- Co ważniejsze: wolność czy szczęście? [...]
- Nie możesz być szczęśliwy jeśli nie jesteś wolny.

★★★★★★★★★★

5 komentarzy :

  1. Jak czytam takie hasła jak "bioty" czy "nanotechnologia" to już wiem, że to książka raczej nie dla mnie. Romanse czy fantasy jeszcze jakoś dam radę od czasu do czasu przeczytać, ale przy science-fiction zwykle wysiadam po kilku stronach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę to brzmi jak połączenie "Igrzysk śmierci" z jakimiś nowoczesnymi maszynami, ale ogólnie zapowiada się ciekawie :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi to trochę jak połączenie "Igrzysk śmieci" z jakimiś nowoczesnymi maszynami, ale wydaje się być interesującą opowieścią :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, nic tylko czytać! Nie omieszkam rozejrzeć się za tą książką!

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro rewelacja to muszą ją przeczytać koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla nas wielką motywacją do pisania tego bloga i ulepszania go, dlatego dziękujemy bardzo za każde słowo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka